Historia obozu.
Po napaści 1 września 1939 r. Niemiec hitlerowskich na Polskę, rozpoczęła się eksterminacja jej ludności.
Na okupowanych ziemiach polskich utworzono około 6 tys. różnego rodzajów obozów i więzień, a także gett, w których zamknięto polskich Żydów. W 1941 r. zaczęto realizować hitlerowskie plany "ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej".
Obóz śmierci w Chełmnie nad Nerem był pierwszym niemieckim ośrodkiem masowej zagłady Żydów w utworzonej przez hitlerowców jednostce administracyjnej tzw. Kraju Warty Uruchomiono go już w grudniu 1941 roku. Do decyzji powstania ośrodka, jak się dziś powszechnie uważa, w znacznej mierze przyczyniły się lokalne decyzje władz hitlerowskiego Kraju Warty, głównie plany "rozwiązania kwestii żydowskiej" zawarte w piśmie Heinza Rolfa Höppnera, skierowanym 16 lipca 1941 r. z Poznania do Adolfa Eichmanna w Berlinie.
Do zorganizowania centrum eksterminacji ludności żydowskiej w Wielkopolsce wybrano niewielką miejscowość, Chełmno nad Nerem, położoną niedaleko Koła, z dobrym połączeniem komunikacyjnym z Łodzią, największym skupiskiem Żydów w Kraju Warty. We wsi, w listopadzie 1941 r. przejęto istniejący pałac z parkiem, teren ogrodzono płotem, miejscową ludność w większości wysiedlono, a lepsze zabudowania zajęła załoga Sonderkommando. Obóz funkcjonował w dwu okresach.
I okres, trwał od 8 grudnia 1941 r., gdy przybył do Chełmna pierwszy transport, do 11 kwietnia 1943 r, kiedy komando opuściło teren obozu. Przed tym wysadzono krematoria a 7 kwietnia pałac.
Eksterminacji dokonywano w przewoźnych komorach gazowych, przy użyciu gazu spalinowego. Żydzi przewiezieni do Chełmna wchodzili do pałacu, rzekomo do kąpieli. Następnie zaganiani byli do wnętrza auta gazowego. Mordowano, przełączając odpływ spalin do skrzyni ładownej, w której znajdowali się ludzie: miało to miejsce podczas postoju samochodów przy pałacu, lub na terenie cmentarzyska. Ciała ofiar wywożono do oddalonego o 4 km lasu rzuchowskiego, gdzie wydzielona, co jakiś czas odłączana od transportów grupa kilkudziesięciu więźniów, zajmowała się grzebaniem zwłok w mogiłach o długości od 60m do 230m.
W pierwszej kolejności wymordowano Żydów z okolicznych gett: Koła, Dąbia, Kowali Pańskich, Kłodawy, Izbicy Kujawskiej.
Od stycznia 1942 r. zaczęto przywozić do Chełmna Cyganów z Łodzi, z tamtejszego, utworzonego jesienią 1941 r. obozu /Zigeunerlager/, a następnie Żydów z getta łódzkiego oraz Żydów spoza Polski /Niemcy, Czechosłowacja, Austria /, których jesienią 1941 r. przejściowo osiedlono w Łodzi.
19 stycznia 1942 r. w drodze do cmentarzyska w lesie rzuchowskim, uciekli przymusowi grabarze, Szlamek (znany pod nazwiskiem Jakub Grojnowski, lub Szlojme Fajner) i Michał Podchlebnik. Szlamkowi udało się dotrzeć do getta warszawskiego, gdzie spisano jego relację o obozie zagłady w Chełmnie. Relacja ta przechowana została w podziemnym archiwum getta zwanym Archiwum Ringelbluma. Relację Szlamka podziemie getta przekazało Krajowej Delegaturze Rządu Polskiego funkcjonującego w Wielkiej Brytanii. Szlamek zginął wywieziony z getta w Zamościu do obozu w Bełżcu. Podchlebnik przeżył wojnę, złożył po jej zakończeniu zeznanie dotyczące obozu w Chełmnie.
Najprawdopodobniej 21 lutego 1942 roku aresztowano Stanisława Kaszyńskiego, sekretarza gminy w Chełmnie oraz jego żonę Karolinę za przekazywanie wiadomości o zbrodniach mających miejsce w Chełmnie. Kaszyńskiego zamordowano w jarze przy kościele prawdopodobnie 28 lutego 1942 r.
W maju 1942 roku niemieckie lotnictwo wykonało zdjęcia terenu obozu, prawdopodobnie w celu stwierdzenia czy jest dostatecznie zamaskowany.
Latem 1942 r. wskutek rozkładania się ciał w grobach masowych i zagrożenia epidemiologicznego wstrzymano transporty. Rękoma żydowskich więźniów rozpoczęto wydobywanie zwłok z grobów i palenie ich w specjalnie zbudowanych polowych krematoriach.
W marcu 1943 roku zapadła decyzja o likwidacji obozu. 8 marca 1943 r. w restauracji "Riga" w Kole w obecności namiestnika okupowanego Kraju Warty, Arthura Greisera i kilkunastu wyższych oficerów SS, załoga obozu "świętowała" zakończenie działalności. Jej członkowie otrzymali nagrody i specjalne urlopy w posiadłościach namiestnika. 7 kwietnia 1943 roku wysadzono w powietrze pałac we wsi Chełmno oraz piece krematoryjne na terenie cmentarzyska w lesie rzuchowskim.
II okres działalności ośrodka to wiosna-lato 1944 r., do 18 stycznia 1945 r. Wiosną 1944 r. powróciła do Chełmna załoga Sonderkommando, wysłana uprzednio w składzie dywizji Prinz Eugen do Jugosławii, celem pacyfikacji tamtejszych terenów objętych działalnością partyzantki.
Eksterminacji dokonywano w obrębie lasu rzuchowskiego, gdzie zbudowano baraki i przystosowano teren do przyjmowania kolejnych partii ofiar. Metody pozostały takie same jak w pierwszym okresie funkcjonowania obozu.
W okresie od 23 czerwca do 14 lipca 1944 r. przybyło z Łodzi dziesięć transportów ludności żydowskiej. Zamordowano wtedy łącznie 7.196 mieszkańców getta łódzkiego. Po tym czasie akcję eksterminacyjną w ośrodku przerwano. Ośrodek w Chełmnie był już za mało wydajny. Ostateczną likwidację getta łódzkiego przeprowadzono głównie w obozie Auschwitz - Birkenau.
We wsi pozostała część załogi Sonderkommando oraz grupa ostatnich, prawdopodobnie 47 więźniów żydowskich. Przetrzymywano ich w spichlerzu usytuowanym obok zburzonego pałacu.
W nocy z 17 na 18 stycznia 1945 r. w czasie ewakuacji Niemców, ucieczki przed zbliżającymi się wojskami radzieckimi, SS-mani dokonali ostatniej egzekucji. Ze spichlerza wyprowadzano więźniów piątkami i mordowano ich strzałami w tył głowy. Zdesperowani, pozostali więźniowie, zamknięci we wnętrzu spichlerza podnieśli bunt, zabili dwu oprawców jednego zastrzelili, drugiego powiesili. Mordechajowi Żurawskiemu udało się wtedy uciec. Spichlerz wraz z więźniami Niemcy podpalili. Oprócz Mordechaja (Mieczysława) Żurawskiego, rzeźnika z Włocławka, uratował się również piętnastoletni wówczas Szymon Srebrnik z Łodzi, który został zraniony w głowę. Stali się oni po wojnie jedynymi naocznymi świadkami zbrodni, podobnie jak koronnym świadkiem w wielu procesach stał się Michał Podchlebnik z Koła, któremu udało się zbiec z obozu w styczniu 1942 r.
Śledztwo prowadzone po wojnie przez polskiego sędziego Władysława Bednarza z Sądu Okręgowego w Łodzi odsłoniło wiele szczegółów z historii istnienia obozu. Przede wszystkim ustalono technikę zabijania w samochodach-komorach gazowych. Wyjaśniono też budowę tych samochodów (Spezialwagen), określono wygląd, budowę i funkcjonowanie pieców krematoryjnych.
Obsługa obozu składała się z kilkunastu SS-manów oraz kilkudziesięciu żandarmów. Podzielona była na komanda: "Hauskommando" funkcjonujące we wsi oraz "Waldkommando" działające na terenie lasu rzuchowskiego. Pierwszym komendantem obozu był SS-Hauptsturmführer Herbert Lange, a od marca 1942 r. aż do likwidacji obozu - SS-Hauptsturmfürer Hans Johann Bothmann.
Różne były drogi i sposoby deportowania Żydów do Chełmna. Początkowo, likwidując będące w najbliższej okolicy getta, dowożono ofiary do wsi samochodami ciężarowymi. Z Łodzi dowożono koleją do Koła, następnie kolejką wąskotorową do Chełmna. W czasie spiętrzenia transportów, wykorzystywano jako miejsce noclegowe synagogę w Kole oraz młyn w Zawadce koło Powiercia.
W drugim etapie funkcjonowania obozu, w 1944 r. często dowożono Żydów do kościoła w Chełmnie, stąd dopiero, po noclegu, kierowano do lasu rzuchowskiego.
Po wojnie skazano w Polsce na śmierć dwóch członków Sonderkommando "Kulmhof" (niemiecka nazwa Chełmna): Waltera Pillera i Hermanna Gielowa.
W latach 1962-1965 toczył się w RFN proces jedenastu zbrodniarzy z Chełmna. Sąd skazał: Gustawa Laabsa, Waltera Burmeistra, Aloisa Häfele na 13 lat więzienia ; Kurta Möbiusa - na 8 lat; Karla Heinla - na 7 lat. Trzech innych: Friedricha Maderholza, Wilhelma Heukelbacha i Wilhelma Schulte na 13 miesięcy i dwa tygodnie więzienia. W stosunku do 3 pozostałych: Heinricha Bocka, Antona Mehringa i Aleksandra Steinke - sąd zrezygnował z wymierzenia kary. W innym procesie skazano Gustawa Fiedlera na 13 miesięcy i 2 tygodnie więzienia.
W niewielkiej, ale poszerzającej się w ostatnim czasie historiografii obozu śmierci w Chełmnie, jedną z najistotniejszych, a zarazem wzbudzających największe kontrowersje, stała się kwestia liczby ofiar, które w latach 1941-1945 pochłonął obóz w Chełmnie. Najwyższą liczbę szacunkową wysunął w 1945 roku sędzia Bednarz: około 350 000 ofiar. Najniższą - jak to zaznaczono: z możliwych do przyjęcia - ustalono na procesie w Bonn w latach 60 - ponad 152 000.
Obecnie możemy już podać - zapewne zbliżony do historycznej prawdy - przedział liczb 160.000-200.000 jako bilans ofiar; przede wszystkim, ludności żydowskiej z okupowanych terenów Polski, Łodzi i innych gett hitlerowskiego Kraju Warty; łącznie z Żydami z zagranicy, wysiedlonymi do Łodzi w 1941 r. Dodatkowo w tym bilansie ujmuje się liczbę około 4.300 Cyganów, grupy Polaków i jeńców radzieckich, a także - co już mniej pewne - kilkadziesiąt / 82 ?/dzieci z czeskiej wsi Lidice.
Badania archeologiczne
Badania archeologiczne na terenie ośrodka zagłady w Chełmnie nad Nerem, zainicjowane przez Muzeum Okręgowe w Koninie w 1986 roku, odbywały się równolegle z badaniami historycznymi i terenowymi w postaci wywiadów ze starszymi mieszkańcami Chełmna i pobliskich miejscowości. Wykopaliska archeologiczne z powodu nie docenienia ich wagi i co z tym szło - braku środków, zostały przerwane na 10 lat. W czasie tej przerwy nadal trwały badania archiwalne, prowadzono wywiady. Studia archiwalne dotyczące ośrodka zagłady w Chełmnie poszerzono o dotąd mało poruszany związek eksterminacji ludności żydowskiej jesienią 1941 roku w lesie Niesłusz-Rudzica (rewir Długa Łąka) i w lasach w pobliżu Kazimierza Biskupiego (las "Krążel" w rewirze leśniczówki Wygoda) z powstaniem ośrodka w Chełmnie.
Zdołano zgromadzić materiały, które w znaczący sposób ułatwiły podjęcie prac archeologicznych w 1997 roku, gdy znaleźli się ludzie, którzy doceniali konieczność wznowienia studiów nad historią tego ośrodka. Ówczesny proboszcz parafii w Chełmnie ksiądz Idzi Piasecki znając nasze problemy i wieloletnie starania o podjęcie badań na terenie byłego majątku, gdzie stał pałac i odbywał się pierwszy etap eksterminacji, zaproponował rozpoczęcie wykopalisk przy absydzie kościoła, gdzie podczas rutynowych porządków znajdowano rzeczy należące do ofiar. Propozycja ta miała ogromne znaczenie, kościół był integralną częścią ośrodka. W pierwszym okresie jego funkcjonowania magazynowano w nim rzeczy ofiar. W 1944 roku Żydzi przed śmiercią spędzali w nim noc. Pan Andrzej Przewoźnik sekretarz Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa w Warszawie do którego zwróciliśmy się w sprawie środków na badania, odniósł się z wielką życzliwością i zrozumieniem wagi studiów nad historią ośrodka, natychmiast nam pomógł. Badania prowadzone są już 9 sezon, przez cały ten czas finansowane są przez Radę, która udziela również znaczącej pomocy merytorycznej.
Prowadzone dotychczas badania archeologiczne podzielić można na 3 okresy wyznaczone nie tylko przez czas, ale i program badawczy.
1. Badania w latach 1986-87, przede wszystkim miały za zadanie opracowanie metody prowadzenia prac, oraz rozpoznanie terenu cmentarzyska, na którym ślady związane z funkcjonowaniem obozu zostały w latach 1960 - 1964 silnie zatarte, niekiedy zupełnie zniszczone przez prowadzone wtedy prace upamiętniające i porządkowe.
Przygotowania rozpoczęto od pozyskania dwu zdjęć lotniczych (z 1958 i 1979) terenu cmentarzyska i zlecenia ich fotointerpretacji. Powstające wtedy Muzeum Holocaustu w Waszyngtonie, przekazało nam niezwykle ważne dla dalszych badań zdjęcie lotnicze lasu rzuchowskiego zrobione przez Luftwaffe w maju 1942 roku. Zdjęcie to wskazuje między innymi na fakt maskowania grobów masowych, czego nie już nie widać na późniejszych zdjęciach z 1944 r. Fotointerpretacja zdjęcia z 1958 roku sugerowała istnienie śladów najprawdopodobniej dwu baraków z wiatrołapami ustawionymi szeregowo (8x14 m), oraz kilku kwadratowych i prostokątnych obiektów o wymiarach od 4 x 4 m do 13 x 14 m.
Przez dwa sezony badawcze w latach 1986 i 1987 sprawdzano dane pozyskane z fotointerpretacji zdjęć oraz informacje od mieszkańców Chełmna i okolic. W trakcie badań częściowo zlokalizowano, do tego czasu, znaną wyłącznie z relacji niemieckiego nadleśniczego H. May'a mogiłę usytuowaną na kwaterze II, równolegle do starego duktu leśnego Przy jej lokalizacji, oprócz zdjęcia lotniczego, bardzo pomocne okazały się relacje osób zatrudnionych przy pracach porządkowych w latach 1962-64. Według H. May'a mogiła miała około 50 m długości. Podczas badań uchwycono ją w dwu punktach, nie osiągając jej wymiarów. Na kwaterze IV kierując się ustaleniami fotointerpretacji w części odsłonięto jedno z polowych krematoriów, najprawdopodobniej o kwadratowym kształcie i przypuszczalnych wymiarach 10 x 10 m. W tym czasie błędnie interpretowano jego funkcję, uznając je, jako miejsce spalania niepotrzebnych rzeczy ofiar. Jama-krematorium posiadała ściany ukośnie zwężające się do wnętrza, w południowym narożniku odkryto fragment betonowej okopconej od wewnątrz rury o średnicy ok. 0,30 m. Najprawdopodobniej doprowadzała powietrze do wnętrza pieca. Głębokość jamy- krematorium wyniosła około 3 m. W jej wnętrzu znaleziono znaczne ilości rzeczy ofiar, takich jak: różnego rodzaju okuć np. od torebek, walizek, sprzączek od pasków, kluczy, fragmentów sztucznych szczęk, łusek karabinowych i pistoletowych i co jest bardzo ważne guzik od munduru radzieckiego. Sprawa ilości i czasu zamordowania wojskowych (oficerów) radzieckich w Chełmnie nie została do końca wyjaśniona.
Znalezienie we wnętrzu krematorium guzika z munduru żołnierskiego Armii Czerwonej datuje pośrednio ten obiekt, najprawdopodobniej spalano w nim ofiary zamordowane w lutym 1942 r. Wskazywać to może, że obiekt ten należy do najwcześniejszych.
Najważniejszym odkryciem ówczesnych badań było odsłonięcie reliktów wysadzonego polowego pieca krematoryjnego. Najprawdopodobniej miał on kształt prostokąta o uchwyconych wymiarach 17x17 m. Ściany jego ukośnie zwężały się do wnętrza, w narożnikach ściany południowej odkryto betonowe rury doprowadzające powietrze do paleniska. Głębokość krematorium wyniosła około 4,5 m. Ostatnią, licząca około metra warstwę stanowił gruz ceglany i betonowy. Z fundamentu pieca wydobyto kilka fragmentów betonowych bloków. Zostały one wkomponowane w murek wyznaczający na powierzchni domniemany zasięg krematorium. Przy bliższym przyjrzeniu się fragmentom betonowych ścian, widać, że Niemcy użyli do zbrojenia betonu metalowe elementy z wózków dziecięcych. Krematoria z pierwszej fazy funkcjonowania obozu zostały wysadzone, z drugiej natomiast zostały rozebrane. Według relacji zarówno więźniów jak i świadków oraz obserwatorów w pierwszej fazie funkcjonowania ośrodka były dwa piece z kominami. Powtarzają się relacje o paleniu zwłok w ogniskach, miało to miejsce w początkowej fazie otwierania grobów masowych i służyło szybkiemu pozbywaniu się rozkładających się ciał.
2. Prace archeologiczne prowadzone w latach 1997-2002 miały za zadanie odsłonięcie reliktów wysadzonego 7 kwietnia 1943 r. pałacu oraz odsłonięcie zachowanych śladów funkcjonowania obozu na powierzchni liczącego ponad 3ha terenu byłego parku i ogrodów. Przed przystąpieniem do omówienia rezultatów badań, warto w kilku zdaniach omówić historię tego miejsca
Majątek na terenie którego zlokalizowany został ośrodek zagłady w Chełmnie stanowił przed I wojną światową własność rodziny Bistramów i był donacją nadaną w 1837 r. generałowi lejtnantowi Karolowi Bistramowi za zasługi wojenne, w tym za tłumienie powstania listopadowego. Po odzyskaniu niepodległości przez Polskę, majątek przeszedł na własność Skarbu Państwa. Stan ten nie zmienił się do chwili wybuchu II wojny światowej. W skład majątku wchodził zaniedbany park, ogrody, rozsypująca się oficyna dworska, pałac i kilka zabudowań gospodarczych. Przed wybuchem II wojny światowej część robotników rolnych, która mieszkała w piwnicach pałacu (od strony Neru) w ramach parcelacji otrzymała kawałek ziemi i wyniosła się z pałacu. Na piętrze pałacu mieszkał administrator majątku i miejscowa nauczycielka. Sytuacja prawna majątku, jego położenie w dogodnym komunikacyjnie punkcie, na pewno nie pozostały bez znaczenia w doborze tego miejsca przez Niemców na przyszły ośrodek. Po wysadzeniu pałacu 7 kwietnia 1943 roku i opuszczeniu ośrodka przez załogę 11 kwietnia 1943 r., według relacji mieszkańców Chełmna, w miejscu pałacu pozostawała sterta gruzu i drewna. W czasie rocznej przerwy w funkcjonowaniu obozu teren ten nie był szczególnie chroniony. Okoliczni mieszkańcy skracali sobie drogę przechodząc przez park. Ruiny pałacu zostały częściowo uporządkowane i rozebrane w ramach zacierania śladów w drugiej fazie funkcjonowania obozu.
Po wojnie dłuższy czas nie zajmowano się terenem pałacu i parku. Miejsce, gdzie stał pałac, spalony spichlerz w którym ponieśli śmierć ostatni więźniowie, śladowo zachowany park liczący około 3 ha, na przełomie lat 1960/1970 zamieniono na bazę Gminnej Spółdzielni. Powstał tam kompleks prymitywnych baraków-magazynów, spichlerz pokryto nowym dachem, zagospodarowano jego wnętrze. Z czasem ruiny pałacu przykryły warstwy śmieci, porosły je akacje samosiejki. Po bankructwie Gminnej Spółdzielni w 1993 r., cały teren wraz z budynkami został wydzierżawiony przez syndyka masy upadłościowej. Kontynuowano tam dotychczasową działalność handlową. Prowadzono skup bydła, handlowano materiałami budowlanymi i opałem. Do chwili zainteresowania się tym terenem przez Muzeum Okręgowe w Koninie jedynym śladem tragedii, która miała tam miejsce był niewielki obelisk z napisem w języku polskim i żydowskim "Miejsce uświęcone krwią tysięcy ofiar ludobójców hitlerowskich. Cześć ich pamięci". Wzniesiony został w 1957 roku przez gminy żydowskie z Łodzi i Włocławka najprawdopodobniej w miejscu pochówku ostatnich ofiar ze stycznia 1945 r.
Dzięki staraniom Muzeum, decyzją Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków w Koninie cały obszar byłego majątku wpisany został do rejestru zabytków (nr rej. 509/250 z 8 sierpnia 1994 r). Nadmienić należy, że południowa partia terenu na którym znajdował się pałac została w latach 1970 sprzedana jednemu z miejscowych rolników, który miał tam wybudować dom mieszkalny.
W 1997 r. Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa i Muzeum Okręgowe w Koninie ustaliły program kilkuletnich badań na obszarze majątku. Jednocześnie Rada rozpoczęła starania mające na celu przekazanie Muzeum całego terenu wraz z działką znajdującą się w rękach prywatnych.
Badania terenowe zostały poprzedzone wywiadami z mieszkańcami Chełmna, którzy doskonale pamiętali pałac i jego otoczenie. Muzeum otrzymało od nich w darze kilka zdjęć należących do ofiar, znalezionych po wojnie na terenie parku. Ponad to, dzięki nim znalazły się zdjęcia najprawdopodobniej zrobione przez Niemców jesienią 1941 roku, przed uruchomieniem ośrodka. We wszystkich przypadkach, na niestety źle zachowanych ujęciach wykonanych z drugiego brzegu Neru widoczny jest pałac i spichlerz.
Szczególnie cenne były informacje byłych mieszkańców pałacu, które pomogły w odtworzeniu jego wewnętrznego układu. Baza źródłowa dotycząca pałacu jest bardzo uboga, nie zachowały się jego plany i zdjęcia. Te, które do tej pory odnaleziono, ukazują tylko jego fragmenty. Udało się natomiast odszukać dwa bardzo istotne dla dalszych badań plany majątku; jeden z 1933, drugi z 1940 r.
W grudniu 1998 roku dzięki staraniom Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa unormowana została sytuacja prawna całego terenu byłego majątku. Został on w całości wykupiony i przekazany na własność Muzeum Okręgowemu w Koninie. Ponadto, dzięki otrzymanym środkom uporządkowano go, rozebrano część baraków, punkt skupu bydła, wywieziono znaczne ilości śmieci nagromadzonych przez lata funkcjonowania Gminnej Spółdzielni. Cały teren został zelektryfikowany i oświetlony. Zabezpieczono dach spichlerza, rozebrano zacierające jego obraz przybudówki z lat 1970. Zaadoptowano budynek wagi na pomieszczenie ekspozycyjne i portiernię.
Od tej pory można było swobodnie przeprowadzać badania archeologiczne, które były ograniczane przez dotychczasowych użytkowników terenu. Na całej powierzchni założono siatkę arową, wyprowadzając ją poza teren byłego majątku, przewidując w przyszłości badania w miejscu wyładunku ofiar z kolejki, dalsze badania przy kościele i na terenie wsi.
a. Badania przy kościele w Chełmnie.
W 1997 roku dzięki życzliwości proboszcza w Chełmnie powstały warunki do przeprowadzenia badań przy prezbiterium tamtejszego kościoła, który pełnił ważną rolę w obu fazach funkcjonowania obozu. W pierwszej fazie służył jako magazyn rzeczy. W drugiej, ofiary spędzały w nim ostatnia noc przed śmiercią. Od starszych mieszkańców Chełmna, którzy pamiętali wydarzenia, jakie miały tam miejsce, uzyskano informację, że za kościołem, w maju 1942 r. palono jakieś ogniska. Według jednej relacji ogień był tak wielki, że zapaliły się niektóre zabudowania we wsi. Więźniów zatrudnionych przy paleniu surowo za to ukarano.
Z uwagi na brak miejsca pomiędzy prezbiterium i ogrodzeniem kościoła, założono tylko 3 wąskie sondaże. Najdłuższy z nich zlokalizowano od strony prezbiterium, równolegle do ogrodzenia kościoła, drugi poprzecznie do niego, trzeci najmniejszy przy samym prezbiterium. Podczas badań udało się zlokalizować ślady jednego paleniska o średnicy wynoszącej około 1,3 m. Palenisko znajdowało się w niewielkim zagłębieniu. Wyeksplorowano tylko około 60 cm jego zawartości, ponieważ poniżej znajdowała się warstwa stopionej masy przede wszystkim szkła, niezwykle trudnej do usunięcia Wszystkie przedmioty zamieniły się w jednolitą szklistą masę. Najwięcej eksponatów znajdowało się na obrzeżach paleniska. Najprawdopodobniej palono tu część rzeczy, których nie zdołano wywieźć, lub które zostały wyrzucone z kościoła podczas jego porządkowania. Na całej przebadanej powierzchni, pod warstwą darni, w około 60 cm warstwie brunatnej ziemi z domieszkami spalenizny, gliny, zaprawy i tłucznia szklanego znaleziono kilkaset przedmiotów należących do ofiar obozu w Chełmnie. Część z nich jest przepalona.
Wśród przedmiotów są; narzędzia, przedmioty codziennego użytku, takie, jak: naczynia, sztućce, garnki, buteleczki po lekarstwach (w tym jedna z zachowaną zawartością, najprawdopodobniej aspiryny), fragmentarycznie zachowana biżuteria zarówno złota, jak i srebrna oraz wykonana z metalu, guziki, spinki do mankietów, broszki, monety, buty, kostki mydła, maszynki do golenia, buteleczka z lakierem do paznokci. Osobne miejsce zajmują przedmioty związane z kultem. Wśród nich znajdują się: drobne skrawki pergaminu pochodzące najprawdopodobniej z Tory, kieliszki z napisem" Pesah" okolicznościowe zawieszki, srebrne kieliszki, świeczniki, metalowa gwiazda Dawida, składany sobotni nóż do krojenia pieczywa z napisem hebrajskim "Święty Szabat".. Wśród znalezionych przedmiotów były narzędzia pracy krawców, szewców, hafciarek, obok tego, wzruszające przedmioty, świadczące o wierze ofiar w powroty do opuszczonych domów, klucze od mieszkań i niepozorna tabliczka z napisem "Krawiec męski". Znaleziono również dwa mosiężne, bardzo podobne w formie, mosiężne tłoki z trójkątnymi ozdobnymi główkami z ornamentem roślinnym. Najprawdopodobniej używane były w introligatorstwie.
Badań przed kościołem od strony wejścia nie prowadzono z powodu braku miejsca i utrudnień komunikacyjnych, które mogłyby powstać wskutek ich podjęcia.
Badania przy prezbiterium kościoła zakończono w 1998 r.



|
|
|
|
Plan sytuacyjny wykopów archeologicznych na terenie byłego obozu zagłady w Chełmnie nad Nerem
(Kliknij na obrazek aby powiększyć)
|
Plan sytuacyjny - rzut piwnicy pałacu w Chełmnie nad Nerem
(Kliknij na obrazek aby powiększyć)
|
b. Odsłanianie reliktów pałacu i badania na terenie byłego parku i ogrodów.
Pałac. W pierwszym etapie badań, najważniejszą sprawą było zlokalizowanie reliktów pałacu. Dobre przygotowanie do badań pozwoliło już w pierwszym sezonie prowadzenia prac osiągnąć sukces, w postaci odsłonięcia korytarza przebiegającego centralnie przez poziom piwnic pałacu (32,80 m). Na podstawie relacji uciekinierów z Chełmna oraz relacji innych więźniów i oprawców stwierdzić można, że tym korytarzem ofiary odbywały ostatnią drogę do samochodu gazowego.Pałac zbudowany został na osi NW-SE, ustalono jego wymiary: długość jego wyniosła 41,65 m., zaś szerokość 13,68 m. Na całej długości piwnicznego korytarza (szer.1,20 m) znajdowano fragmenty detali architektonicznych. Usytuowanie pałacu na skarpie narzucało odmienny charakter piwnic w jego partii południowej. Od strony Neru piwnice były wyżej posadowione, miały okna, były dobrze doświetlone.Z kolei ciąg piwnic od strony dziedzińca posiadał tylko małe okienka, część z nich była ich pozbawiona. Piwnice te przed wojną miały charakter gospodarczy, przechowywano w nich warzywa, opał. W czasie funkcjonowania ośrodka nocowali tu robotnicy-grabarze. Znaleziono tam rzeczy należące do nich, były to: sztućce, metalowe kubki, buteleczki po lekarstwach, ogarki świec. W skrajnej północno zachodniej piwnicy odkryto fragmenty "balonów", wielkich szklanych butli wykonanych z brunatnego szkła, najprawdopodobniej służących do przechowywania substancji chemicznych. W piwnicach od strony południowej pracowali więźniowie rzemieślnicy, krawcy i szewcy. Na podstawie analizy jakości i ilości znalezisk w tej części piwnic przypuszczać można, że znajdowały się tam 3 warsztaty krawieckie i 2 szewskie. Znaleziono w nich m.in.: naparstki, fragment miary krawieckiej, narzędzia szewskie, skrawki skóry. Na szczególna uwagę zasługuje zespół zabytków z jednej z piwnic w której pracował szewc, oprócz zestawu narzędzi znaleziono w niej zgniecioną męską złotą obrączkę w której znajdował się damski sygnet (wsunięte pomiędzy cegły ściany działowej),fragment protezy żuchwy z wyrytą hebrajska datą 5701 (1941) drugi miesiąc po 28 Rosh-Hashana. Od strony południowej, do pałacu prowadziło wejście przez wysoki taras z podestem umieszczonym ponad poziomem okien piwnic.
W wykopie usytuowanym w pobliżu pałacowego tarasu wystąpiły znaczne ilości fragmentów butelek po piwie pochodzących przede wszystkim z Triestu, najprawdopodobniej był to ślad wypoczynku na tarasie funkcjonariuszy komanda.
Bardzo ważną sprawą w funkcjonowaniu pałacu, jako istotnej części tragicznej machiny śmierci były ciągi komunikacyjne i wejścia. Tak, od strony dziedzińca znajdowały się dwa wejścia z których wschodnie był kilkakrotnie przebudowane, najprawdopodobniej było ono najważniejsze, bo zapewniało komunikację w całym pałacu, to jest zejście do piwnic i części gospodarczej, która znajdowała się we wschodnim jego skrzydle. Wejście zachodnie w czasach świetności pałacu zapewniało komunikację w części reprezentacyjnej budynku. W każdym ze szczytów, były wejścia na poziomie piwnic, od wschodu znajdowało się wejście gospodarcze. W szczycie zachodnim było wejście łączące piwniczny korytarz z wejściem wschodnim od strony dziedzińca, oraz pośrednio z zachodnim. Ten ciąg komunikacyjny był najważniejszy w przemyślanym przez oprawców planie uśmiercania ofiar. Wyznaczał on ich ostatnią drogę, od znajdującej się na parterze, pobliżu klatki schodowej, sali w której się rozbierali do wąskiego piwnicznego korytarza i przez dostawioną do zachodniego piwnicznego wyjścia rampę do samochodów gazowych.
Za wejściem wschodnim (od dziedzińca) odkryto fragment klatki schodowej prowadzącej do piwnicy siedmioma betonowymi schodami szer. 1 m Schody skręcały lekko w lewo, w wąski półtorametrowy korytarzyk, który prowadził do sieni o szerokości 3 m i długości 6 m, w połowie jej długości z prawej strony znajdowała się wąska piwnica o wymiarach 1,5x5,6 m, z lewej była kwadratowa piwnica (4,65x4,70 m) z betonową posadzką, z której przechodziło się do pionu komunikacyjnego, najprawdopodobniej związanego z gospodarczą partią pałacu. Świadczą o tym, oprócz relacji ludzi pamiętających pałac, prymitywna gliniana posadzka, nietynkowane zejście do niższego poziomu piwnicy- lodowni w południowej części pałacu, po ceglanych schodach, szerokości około 90 cm. Do tej partii pałacu prowadziło osobne wejście w szczycie wschodnim, z jego lewej strony znajdowała się niewielka komórka. Podczas jej odsłaniania znaleziono szkielet niemowlęcia, którego wiek został określony na 0-3 miesięcy. Obok szczątków dziecka leżała platerowana łyżeczka i składany pamiątkowy nóż sobotni z Karlsbadu w oprawie z masy perłowej i napisem hebrajskim "czcij szabat". Przypuszczać tylko można, że ktoś próbował ratować dziecko.
W zachowanych fragmentach ścian, w zachodniej części piwnic, zaobserwowano ślady materiału wybuchowego używanego w górnictwie. W jednym przypadku zachował się fragment lontu.
Przed reliktami pałacu, od strony południowej, w miejscu, gdzie wyrzucano z okien rzeczy ofiar, znaleziono wiele drobnych przedmiotów, które wypadały z kieszeni, odpadały od odzieży. Do najcenniejszych znalezisk należy: wygięta połowa blaszki jenieckiej z numerem 1876 Stalag II A (był to obóz dla szeregowców i podoficerów w miejscowości Neubrandenburg), która należała do Dawida Anszulowskiego zamieszkałego przed 01.09.1939 r. w Nieszawie. 01.03.1940 r. Dawid Anszulowski został przeniesiony do Stalagu IID Stargard. Wśród wielu innych znalezionych tam przedmiotów na wyróżnienie zasługują: odznaka wiedeńskiego klubu sportowego "HAKOAH" (SIŁA), ebonitowy pojemnik ze szklanym wkładem na jodynę z wojskowej apteczki, srebrny naparstek zdobiony ornamentem meandrowym i karneolem (?). szminka firmy J.Szach z Warszawy. broszka w kształcie róży z kości słoniowej, fragment pamiątkowego lusterka z Krynicy, damska portmonetka z posklejanymi, wyciętymi kuponami z kartek żywnościowych (nie z getta), z czytelnym kuponem na 10 gramów chleba (ważność od 20.10 do 16.11.1941) i czerwonym ebonitowym serduszkiem z miniaturową podkówką.
Odkrycie szczątków ludzkich
Sezon badawczy w 1998 roku zakończono w październiku wstrząsającym odkryciem, wtórnie pogrzebanych szczątków ludzkich. Odsłonięto je w sondażu zlokalizowanym na północ od południowo-wschodniego narożnika pałacu. W jednym miejscu pochowane były fragmenty szczątków dwu mężczyzn, w drugim fragment szkieletu mężczyzny bez głowy i kości podudzi. W pobliżu miejsca tego pochówku podczas badań prowadzonych w 2001 roku znaleziono cały nieśmiertelnik z obozu jenieckiego. Należał on do Henryka Pfeffera, syna Moszka i Marii z domu Kupfer, urodzonego w Łodzi 23.09.1914 r. Przed wybuchem wojny zamieszkałego w Łodzi przy ulicy Smugowej 10. W wojsku miał stopień strzelca, służył w 10 pp. W Górze Kalwarii 9 września 1939 r. dostał się do niewoli. W spisie mieszkańców getta łódzkiego występuje pod imieniem Hersz, z zawodu był zecerem. W getcie kilkakrotnie się przeprowadzał, początkowo mieszkał przy ulicy Koszykowej 14, następnie przeniósł się do mieszkania nr 14 przy ulicy Aleksandrowskiej 33 (21.06.1941), od 27.10.1941 mieszkał na Aleksandrowskiej 37. Dalszych informacji dotyczącej jego losów nie mamy, nie wiemy, kiedy, jakim transportem dostał się do Chełmna. Za każdym znalezionym w Chełmnie przedmiotem stoi człowiek, jego tragedia, jednakże mało znalazło się rzeczy, które tak dokładnie identyfikują ofiary.
Szczątki ludzkie pochowane zostały w płytkich wkopach, przysypane były ziemią z ułamkami gruzu. Ponadto w wypełniskach wkopów znalazły się fragmenty przedmiotów związanych z funkcjonowaniem ośrodka. W sondażu zlokalizowany za południową szczytową ścianą spichlerza znaleziono fragment ludzkiej kości udowej. Znaleziska te potwierdzałyby wersję tragicznych wydarzeń związanych z wysadzeniem pałacu z więźniami. Wśród miejscowej ludności krążyły opowieści o tym, że do pałacu dowieziono ludzi w przeddzień wybuchu, ale nie zauważono samochodu jadącego do lasu. O pochówkach szczątków ludzkich z terenu pałacu wspominał również Szymon Srebrnik jeden z nielicznych świadków Chełmna, któremu udało się przeżyć II fazę obozu.
Odsłonięte szczątki, łącznie z niemowlęcym zostały uroczyście pochowane pod Ścianą Pamięci na terenie cmentarzyska 18 listopada 1998 r.
c. Badania na terenie parku i ogrodów.
Jamy śmietniskowe.
Powojenne badania sędziego Władysława Bednarza, relacje mieszkańców Chełmna, zeznanie Bruno Izraela wskazywały, że ślady funkcjonowania ośrodka nie skupiały się wyłącznie przy pałacu i spichlerzu, że znajdziemy je na całej powierzchni dawnego parku i ogrodów. Część rzeczy (dokumenty, zdjęcia, bezwartościowe przedmioty) palono w większych jamach, przede wszystkim w jamie (nr 4) położonej na zachód od spichlerza. Rozważano jaką zastosować metodę badawczą do rozpoznania liczącej ponad 3 ha powierzchni parku i ogrodów. Teren był trudny, zarośnięty na obrzeżach, częściowo pokryty betonowymi płytami, zabudowany barakami. W obawie przed przeoczeniem drobnych, nieczytelnych w małych przekrojach świdrów śladów, zrezygnowano ze stosowania wierceń, wybrano metodę zakładania siatki sondaży przecinających krzyżowo cały teren. Dodatkowo przed założeniem sondaży analizowano wszystkie dane pozyskane z zeznań świadków i relacji starszych mieszkańców Chełmna i okolic. Dzięki temu odkryto 9 jam śmietniskowych.
Jamy, w których zakopywano rzeczy bezużyteczne dla oprawców, zarówno w pierwszym jak i w drugim okresie funkcjonowania ośrodka stanowią ważny i charakterystyczny element jego historii. W trakcie ich eksploracji uzyskano znaczne ilości materiału zabytkowego, niestety bezpowrotnie ginął tak istotny dokument w terenie, jakim była sama jama. Postanowiono rozważyć możliwość pozostawienia jednej z nich jako elementu naturalnej ekspozycji w terenie. W tym celu wyeksplorowano ją częściowo, tak, że zwiedzający może dostrzec jej kształt, głębokość i zawartość.
Zawartość jam dostarczyła niezwykle bogaty materiał poznawczy, który pozwala na bliższą identyfikację ofiar. Między innymi na jego podstawie możemy określić z jakiego okresu funkcjonowania ośrodka pochodzą, z jakimi transportami możemy je łączyć. Część z nich łączyć można z rzemieślnikami pracującymi w spichlerzu w drugiej fazie funkcjonowania ośrodka. Jamy te w większości zostały zlokalizowane w drugim sezonie badawczym w 1998 roku, kiedy cały teren byłego majątku przecięto wykopami sondażowymi. Ziemia ze wszystkich jam była przepłukiwana i przesiewana, co pozwoliło na pozyskanie bardzo drobnych przedmiotów. Część przedmiotów z jam jest przepalona.
Jama nr 1
Usytuowana była na granicy posesji w jej północno - zachodniej partii, na terenie ogrodów byłego majątku. Posiadała kształt prostokątny, wymiary jej w partii stropowej wynosiły około 2,5 x 3,8 m, zaś na stropie calca (na dnie) 2 x 4 m, jama była dość płytka, głębokość jej nie przekraczała 1 m, wypełniała ją szara próchniczna ziemia. Na jej dnie odkryto najprawdopodobniej całe worki zbrylonego wapna. Jama ta, jak i leżące w jej pobliżu związana była z drugim okresem funkcjonowania ośrodka. Znaleziono w niej między innymi 2 kamienne figurki małpek "milczących", brązową gwiazdę Dawida, czteroboczny ołowiany bączek do gry w drejdl (z literami hebrajskimi: nun, gimel,he i szin), oraz zęby ludzkie ze śladami zdjętych złotych koronek.
Jama nr 2
Położona była w sąsiedztwie jamy nr 1. Górna jej partia była silnie zarośnięta krzewami, dlatego strop był trudny do określenia, najprawdopodobniej miała kształt prostokątny o wymiarach 3,80 x 4,20m, zaś na stropie calca (na dnie) wymiary jej wyniosły 3 x 3,5 m, całkowitą głębokość określić można na około 1.30 m. Wypełniała ją ciemnobrunatna próchnica. Znaleziono w niej znaczne ilości rzeczy ofiar i ludzkich zębów ze śladami usuniętych koronek. Do najcenniejszych, pozyskanych tu przedmiotów zaliczyć należy: fragment (odcięty) wieczka papierośnicy stanowiącej I nagrodę zdobytą przez Józefa Jakubowskiego w gymkhanie motocyklowej na motocyklu Sokół 600 "Gordon Benet", od f. R. Klinger dn.30.VIII.36, orzełek Przysposobienia Wojskowego Kobiet, srebrny znaczek na szpilce z gwiazdą Dawida i napisem Getto 1943,, lusterko reklamowe firmy Hückel'a z Łodzi ul. Piotrowska 10, fragmenty talerza sederowego, fragment lustra lampy chanukowej, znaczne ilości buteleczek i słoików po lekarstwach (w tym kilka z zachowaną zawartością), opakowań po kosmetykach itd.
Jama nr 3
Usytuowana była pomiędzy pałacem a spichlerzem. W partiach stropowych miała kształt nieregularnego prostokąta o wymiarach około 4 x 4,5 m. W górnej partii przykryta była warstwą wapna i kamieni. Na spągu przybrała kształt prostokąta o wymiarach 3,5 x 4 m. Wypełniała ją ciemnobrunatna próchnica przemieszana z calcową gliną. Głębokość jamy wyniosła 2 m. Jama w górnych partiach najprawdopodobniej była penetrowana podczas badań sędziego Włodzimierza Bednarza w 1945 roku. Pozyskano z niej znaczącą liczbę przedmiotów, oraz zęby ludzkie ze śladami po usuniętych koronkach. Poza tym, na uwagę zasługują: srebrny kieliszek kiduszowy, mały mosiężny krzyżyk metalowy z wizerunkiem Chrystusa, fragment marmurowgo pieczętnego breloka najprawdopodobniej z herbem Starykoń, fragmenty papierośnic i puderniczek, częściowo zachowane kolczyki dziecięce w kształcie serduszek, znoszony sandałek dziewczęcy, portmonetka. Znalazły się też typowe ozdoby wykonane w getcie: wycięte z blachy mosiężnej monogramy"P"i R, miniaturowa srebrna gwiazda Dawida z napisem Getto 1940. Oprócz tego, wśród znacznej liczby eksponatów wymienić można: guzik od polskiego munduru, strzępy książki medycznej, buteleczki po lekarstwach, opakowania po kosmetykach, fiolkę z tabletkami aspiryny, łuski pistoletowe i karabinowe, 2 srebrne pucharki, znaczek z hebrajskim napisem, najprawdopodobniej towarzystwa opiekującego się podróżnymi, narzędzia, składany kościany jad, igły od strzykawek, dużą ilość metalowej biżuterii, drobne zabawki dziecięce, w tym sześcioboczny mosiężny bączek z polami oznakowanymi łacińskimi literami (czytelne były pola: HB, ZB, JB, RB, GB) gwiazdę Dawida z numerem 183 pośrodku, strzępy tradycyjnego stroju żydowskiego- chałatu i wiele innych.
Jama nr 4
Zlokalizowano ją w odległości około 15,5 m od zachodniej ściany spichlerza. Wypełniskiem jamy były warstwy brunatnej próchnicy przemieszanej z gliną. Na profilu czytelne były warstwy zasypiskowe. Układ warstw wskazywał, że zasypywano ją przemiennie od zachodu i wschodu. Najprawdopodobniej część rzeczy palono, o czym świadczą ślady okopceń na ścianach jamy oraz częściowo przepalone przedmioty. Relacje starszych mieszkańców Chełmna potwierdzają to przypuszczenie. Posiadała kształt prostokątny, o długości około 8.0 m, szerokości 3,6 m i głębokości 2,5 m. W przekroju miała kształt trapezowaty. Na podstawie stratygrafii wnioskować można, że była użytkowana przez dłuższy czas. Ziemia w jamie była bardzo zbita, wiele drobnych przedmiotów znajdowało się w sklejonych, przepalonych bryłach, dlatego całą wydobytą ziemię kilkakrotnie przemywano i przesiewano. Po wojnie w górnej partii badana była przez sędziego W. Bednarza. W późniejszym okresie, w czasie funkcjonowania na tym terenie GS, wkopano w nią współczesne śmieci. Z jamy pozyskano niezwykle bogaty i cenny materiał zabytkowy w postaci rzeczy ofiar. Na ich podstawie możemy ją łączyć z pierwszą fazą funkcjonowania obozu. Znaleziono w niej, między innymi: zęby ludzkie, złote i metalowe koronki na zęby. Do najcenniejszych pozyskanych przedmiotów należą: owalny znaczek o średnicy 2,3 cm z wykonany ze srebra. Na awersie, z prawej strony stoi odwrócony tyłem, na tle zasieku z tablicą WOHNGEBIET DER JUDEN, wspierając się na kuli, inwalida z protezą zamiast prawej nogi, w mundurze i w rogatywce na głowie z gwiazdą Dawida na prawej łopatce. W górnej partii znajduje się dookolny otwarty napis INWALIDA WOJENNY, w dolnej w 3 rzędach Litzmanstadt Getto 1940.
Rewers nosi pośrodku ślad szpilki lub gwintu, w dolnej partii ma zaznaczoną cyfrę 20. Ponadto znaleziono rocznicową odznakę BUNDU z nazwą zaznaczoną literami hebrajskimi i datą 1897 na awersie, oraz znaczek przyznawany przez Ministra Przemysłu, Rzemiosła i Handlu za wybitne zasługi. Do rzadkich znalezisk zaliczyć można okrągły, srebrny znaczek Organizacji Młodzieży Religijno-Skautowej"Bnej Akiwa"(z tablicami Dekalogu, skrzyżowanym młotem z grabiami i napisem hebrajskim BNEJ AKIWA (synowie Akiwy). Wśród ozdób na wyróżnienie zasługują: wykonana w technice filigranu srebrna spinka do mankietu z menorą,, srebrne broszki: z motywem róż, w kształcie jaszczurki, oraz znaczna ilość gettowych ozdób, takich jak: wygięta z miedzianego drutu broszka z imieniem MADZIA, wycięte z cienkiej mosiężnej blachy zawieszki z tancerką i Chińczykiem oraz różnego rodzaju gwiazdy Dawida wycięte lub wytłaczane. Wśród tych ostatnich, sporą grupę stanowią inicjały, część z nich zrobiona była amatorsko, najczęściej z blachy mosiężnej lub miedzianej, niemniej niektóre wykonane były ze srebra przez grawerów lub jubilerów. Drobne, chwilami niedoceniane przedmioty przy bliższej analizie potrafią przybliżyć człowieka do którego należały, tak mały, srebrny, ozdobny monogram z jakieś damskiej saszetki lub portmonetki z literami "dr RB" najprawdopodobniej należał do doktor Rojzy Basior. Specjalna grupę eksponatów stanowią przedmioty związane z kultem, są to: fragment okładziny noża sobotniego wykonanej z masy perłowej z napisem hebrajskim "ŚWIĘTY SZABAT", szklane kubeczki - kieliszki do wódki z napisem PESACH, silnie przepalony emaliowany wisiorek z cyfrą 13, srebrna zawieszka w kształcie tablic Dekalogu, owalne emaliowane wisiorki z wizerunkiem Mojżesza na awersie i modlitwą hebrajską "Słuchaj Izraelu". Znaleziono również ażurową srebrną zawieszkę z tablicami Dekalogu, która stanowiła być może pamiątkę bat micwy, oraz chrześcijańskie krzyżyki. Potwierdzeniem faktu, że w Chełmnie ginęli też Żydzi, żołnierze polscy, były znalezione w tej jamie: skrawki materiału z munduru żołnierskiego, guziki z orłem i srebrna tarczka z napisem-Dowódca 4 p.p. Ponadto znaleziono guziki z munduru strażackiego (wykonane w Łodzi w zakładzie Bronisława Grabskiego), harcerskiego i szkolnego. Z innych interesujących eksponatów wymienić należy mosiężną pieczątkę z inicjałami LG, również mosiężną pieczęć z napisami hebrajskimi i nazwiskiem L.Auerbach, oraz ceramiczną figurkę leżącego lwa, metalową pieska i kamienne figurki "milczącej" małpki. Kilka przedmiotów można łączyć z Żydami niemieckimi i austriackimi, mianowicie: 2 krzyże żelazne z okresu I wojny światowej, mosiężny 6 polowy bączek do gry w "drejdł"z napisami w języku jidysz (litery łacińskie), srebrny naparstek z napisem niemieckim "D.H. Aus Freundschaft", trzy szklane wykonane w formie medaliony; niebieski z wizerunkiem Schillera, żółty i biały z Fryderykiem Wielkim, znaczek napisem Berlin, znaczek Związku Pielęgniarek z Wiesbaden (żydowskich, pośrodku znaczka znajduje się gwiazda Dawida) oraz szklana fiolka po środku przeciwko ukąszeniom przez insekty i odmrożeniom wyprodukowanym Aachen (Akwizgranie). Wśród licznych znalezisk z jamy, ponad to, na wyróżnienie zasługują opakowania po lekach, fragmenty strzykawek z igłami, fragment najprawdopodobniej reklamowego lusterka z Wiednia, fragment fajansowego naczynia ze znakiem kolskiej fabryki C.Freudenreicha, ale niemiecką nazwą miasta - Wartbrücken i datą 1942, drobne zabawki dziecięce w postaci figurek zwierząt. Z narzędzi, znaleziono między innymi: lupki włókiennicze, narzędzia jubilerskie, szewskie, krawieckie.
Jama nr 5
Położona była na zachód od jamy nr 4, po drugiej stronie wewnętrznej drogi wyłożonej w czasie funkcjonowania GS trylinką, Jamy nie eksplorowano ze względu na masową zawartość naczyń metalowych, zasadnicza jej część znajduje się pod wspomnianą drogą. Przewiduje się w przyszłości zabezpieczenie odsłoniętego w sondażu profilu dla celów ekspozycyjnych.
Jama nr 6
Położona jest pomiędzy jamą 5 i 7. Wypełniała ją czarna "tłusta" ziemia o intensywnym zapachu. W jamie znajdowały się skrawki skór i fragmenty butów. Najprawdopodobniej rozkładające się fragmenty obuwia powodowały bliżej nieokreślone reakcje chemiczne powodujące intensywny zapach i unoszenie się po odsłonięciu humusu słabo widocznej mgiełki. Z tych powodów jamy nie eksplorowano.
Jama nr 7
Zlokalizowana została na terenie ogrodów byłego majątku ziemskiego, aktualnie położenie jej można określić na podstawie usytuowania przy szczycie WN baraku magazynowego byłej Gminnej Spółdzielni. Odkryta została w wykopie sondażowym. Nie nosiła śladów wtórnej penetracji. Kształt jej zbliżony był do kwadratu, posiadała następujące wymiary: 5 x 5 m, głębokość 2,2 m, wypełniała ją brunatna próchnica z domieszką pomarańczowej calcowej gliny. Strop jamy przykrywały kamienie i gruz ceglany. Spoistość nawarstwień pozwoliła na pozostawienie dla celów bieżącej ekspozycji terenowej świadka szerokości 0,80 m przecinającego jamę na dwie części. Znaleziono w niej znaczne ilości przedmiotów. Część z nich najprawdopodobniej należała do Żydów niemieckich na co wskazuje charakter znalezisk: żelazny krzyż za udział w I wojnie światowej, pamiątkowa zawieszka w kształcie macewy z Wrocławia, na której z jednej strony w języku niemieckim znajdował się napis lokalizujący wrocławski cmentarz i mogiłę osoby pochowanej 27 marca 1906 roku, z drugiej w języku żydowskim umieszczono inskrypcję dotyczącą zmarłej matki Maszy Grosberg. Z innych interesujących przedmiotów wymienić można srebrną zawieszkę w kształcie serduszka z wykonanym na emalii wizerunkiem Mojżesza z jednej strony i fragmentem najważniejszej żydowskiej modlitwy Słuchaj Izraelu..., z drugiej. Oprócz wymienionych przedmiotów pozyskano opakowania po kosmetykach, lekarstwach z napisami w języku niemieckim, fragmenty biżuterii wykonanej z metalu, srebra, złota, grzebień wyprodukowany w Hamburgu itd.
Żydzi z Europy Zachodniej w okresie od 4 do 15 maja 1942 roku w 12 transportach zostali wywiezieni do Chełmna (10 498 osób), druga grupa (około 1400 osób) trafiła do Chełmna w okresie od 3 do 12 września 1942 r. W jamie odkryto też znaczne ilości opakowań po lekarstwach, pudełeczek po pieczątkach lekarskich, co może potwierdzać hipotezę łączącą zawartość jamy z Żydami z Zachodu, ponieważ wśród nich było ponad 60 lekarzy, aptekarzy i dentystów.
Jama nr 8
Położona była na skraju wyniesienia na południowy zachód od jamy 4 i spichlerza.
Zasadniczo natrafiano na jej zachodni skraj i rozsypisko, najprawdopodobniej została zniszczona podczas wykopywania szamba przez GS. Znaleziono w niej między innymi srebrną chorągiewkę od balsaminki.
Jama nr 9
Znajdowała się w północno-zachodnim skraju ogrodów, w odległości około 15 m od ogrodzenia posesji. Częściowo została uszkodzona przez wkop GS z opakowaniami po środkach ochrony roślin, trutkami itd. Jama miała kształt prostokątny. Dokładne jej wymiary można było określić dopiero na stropie calca, wyniosły one 3,7 x 2 m, zaś zachowana głębokość około 1 m. Na jej zawartość złożyły się znaczne ilości fragmentów obuwia, ścinków skóry i gumy, podkówek do butów, sprzączek od pasków, szewskie szydło, fragmenty miary krawieckiej, naparstki, skrawki tkanin i zamków błyskawicznych, zatrzaski, guziki oraz dość dobrze zachowany wachlarz z tworzywa imitującego kość słoniową. Najważniejsze, datujące znaleziska z jamy, to: miedziana zapalniczka z częściowo czytelną dedykacją"wier..ge..od Leona L.- G. 20.VI.44"oraz wieczko od igielnika (?) z widokiem kościoła i mostu nad ulicą Zgierską (getto łódzkie). Na boku wieczka prymitywnie wygrawerowano datę 1944.
Jamy z pierwszej fazy funkcjonowania ośrodka grupują się w pobliżu pałacu i spichlerza, czyli miejsc, gdzie segregowano i naprawiano rzeczy. Z drugiej fazy, przede wszystkim znajdujemy je na zachodnim skraju posesji. Częściowo, może to być związane z faktem, że centralną część pałacowego dziedzińca zajmował cyrkowy namiot, który według zeznania Waltera Pillera z-cy dowódcy komanda miał około 80 m długości, 15 m szerokości i około 8 m wysokości. W namiocie tym sortowano i przeszukiwano odzież, gorszą zamieniano na włókna przy pomocy specjalnej maszyny szarparki. W namiocie w poszukiwaniu kosztowności rozrywano obcasy obuwia.
W wyniku badań otrzymaliśmy ogromną ilość osobistych rzeczy zamordowanych w Chełmnie ludzi, ludzi w różnym wieku, różnych zawodów, różnych zainteresowań. Te przedmioty, do których w normalnych warunkach nie przywiązuje się większej uwagi, tu w Chełmnie stały się znaczącymi śladami tragedii poszczególnych osób i całego narodu. Zabawki dzieci: metalowy bączek do gry w drejdł, miniaturowe zwierzątka, gliniany karzełek, narzędzia rzemieślników, lekarzy, kosmetyki kobiet, opakowania po lekarstwach, biżuteria, to wszystko mówi o ofiarach i ich nadziei na przeżycie.
Na terenie związanym z pałacem nie wyjaśniono jeszcze kilku spraw, z których najważniejszą jest zbadanie studni w której utopiono w drugim okresie funkcjonowania ośrodka 2 Żydów. Studnia częściowo jest niedostępna, ponieważ na jej skraju stoi barak zbudowany przez GS. Po jego rozebraniu podjęte będą próby wyjaśnienia tej sprawy.
3. Prace archeologiczne prowadzone w latach 2003-2004.
Cmentarzysko w lesie rzuchowskim.
W latach 1960-64 podjęto wielkie i trudne zadanie, uporządkowania i upamiętnienia wielkiego cmentarzyska w lesie rzuchowskim. Niestety działania te wyrządziły często nieodwracalne szkody zacierając ślady dokonanych tu aktów barbarzyństwa. Zlekceważono potrzebę wykonania badań archiwalnych, terenowych, nie wykorzystano ważnego elementu - pamięci mieszkańców Chełmna. Wielu mieszkańców znało z autopsji powojenne ukształtowanie polan, miejsca po krematoriach i grobach. Kilkadziesiąt lat po wojnie zebrane przez Muzeum relacje były bardzo pomocne przy prowadzeniu wykopalisk.
Podstawowym celem podjęcia prac archeologicznych na cmentarzysku było wyjaśnienie problemu prawidłowości przebiegu zaznaczonych w latach 1962-64 granic grobów masowych przez kamienne murki. Należało zweryfikować dane pozyskane z dwu fotointerpretacji zdjęć lotniczych, z lat 1986 i 2002, odnaleźć pozostałe krematoria, oraz w miarę możliwości wyjaśnić gdzie znajdują się zbadane przez Bednarza rowy do zsypywania ludzkich popiołów z I fazy funkcjonowania ośrodka. Badania na cmentarzysku przeprowadzano metodami nie ingerującymi w warstwy i miejsca, gdzie spodziewano się znaleźć szczątki ludzkie. Przyjęto metodę przecięcia obiektów zaznaczonych na fotointerpretacjach metrowymi sondażami, dochodząc do czytelnej stratygrafii poziomej, to jest do zdjęcia darni i warstwy humusu, sporadycznie schodząc nieco głębiej, gdy następowało zakłócenie stratygrafii. Z powodu dużego zasięgu badań zdecydowano się na wykonanie odwiertów w miejscach wymagających wyjaśnienia. Teren cmentarzyska podzielony jest na kwatery, terminologię tę przyjęto z określeń na mapach terenów leśnych.
Kwatera II.
Mogiła pierwsza.
Muzeum podczas pierwszych badań na cmentarzysku w 1986 roku natrafiło na ślad najprawdopodobniej jednej z dwu pierwszych mogił, które w swej relacji opisał nadleśniczy Heinz May. W badaniach w 2003 r. sprawdzono jej zasięg. Położona jest równolegle do starej leśnej drogi (około 18 m na W) przecinającej na linii NW-SE polanę oznaczoną jako kwatera II. Mogiła ma nieregularny kształt, w części północnej szerokość jej określić można na około 8 m, zwęża się ku południowi o 3 metry. Długość jej wynosi 62 m. Mniej więcej w połowie swego przebiegu przecięta jest betonową drogą z lat 1962-64 ubiegłego wieku. Nierówny jej kształt, niewielka długość w porównaniu z pozostałymi mogiłami wskazują na to, że kopano ją ręcznie. Pod humusem, na stropie warstwy z popiołami znaleziono kilka nieprzepalonych przedmiotów należących do ofiar, są to m.in. sztućce, lusterko z wizerunkiem młodej kobiety na odwrocie, butelka, szczoteczka do zębów, pełne opakowanie kremu Nicea (z napisem Posen). Znalezienie drobnych przedmiotów należących do ofiar potwierdzać może przypuszczenie, że jest to mogiła z początkowego okresu działania ośrodka, kiedy najprawdopodobniej pewną ilość ludzi chowano z rzeczami (styczeń 1942) Zaobserwowano podczas odsłaniania mogiły, że ziemia musi zawierać jakieś czynne substancje, ochronne gumowe rękawiczki ulegały zniszczeniu. Pobrane próbki gleby zbadane zostały przez Akademię Medyczną im. Karola Marcinkowskiego w Poznaniu Katedrę i Zakład Medycyny Sądowej Żrące substancje w mogile świadczyć mogą o eksperymentach związanych z usuwaniem ciał. Oddział specjalny (Sonderkommando) dowodzony przez Hauptsturmfürera SS Herberta Lange, który zabił jesienią 1941 w lasach kazimierskich koło Konina gotując nieokreśloną grupę żywych ofiar w dołach z nielasowanym wapnem, przeszedł później do powstającego ośrodka w Chełmnie Wydaje się być bardzo prawdopodobnym, że przeniesiono do Chełmna te próby usuwania zwłok, przy pomocy wapna. Metoda ta nie zdała widocznie egzaminu przy znacznej ich ilości. Na terenie cmentarzyska nie natrafiono dotąd na drugie miejsce, gdzie ziemia zawierałaby czynne substancje chemiczne.
Kwatera III.
Wyznacza ją prostokątna polana ciągnąca się wzdłuż duktu leśnego. Podstawowym zadaniem podjętych badań na tej kwaterze było sprawdzenie przebiegu znajdującej się na niej mogiły. W latach 1962-1964 masowe mogiły na cmentarzysku zaznaczano przy pomocy kamiennych murków. Analiza zdjęć lotniczych wzbudziła duże wątpliwości w prawidłowość ich wyznaczenia. Ponadto, do programu badań dołączono sprawę wyjaśnienia naniesionego przez geodetów na plan z 1951"pieca" usytuowanego po przeciwległej stronie starego duktu, przy południowo-zachodnim wjeździe na polanę. Sondaże wykluczyły istnienie w tym miejscu pieca krematoryjnego lub jakiejkolwiek budowli. W miejscu "przerwy" w zalesieniu, na wprost domniemanego pieca w sondażach odkryto ślady umacniania gruzem rozbiórkowym (z nie szamotowej cegły) drogi oraz ślady po słupach (umacnianych w dołach tłuczniem wapiennym) być może związanych z ogrodzeniem o budowie którego wspomina H.May. Najprawdopodobniej w tym miejscu znajdował się wjazd na polanę, stąd konieczność umocnienia rozjazdu i leśnego duktu.
Trudnym do jednoznacznego wyjaśnienia jest fakt znalezienia w tej części polany bryłek koksu.
Mogiła druga tzw. "włocławska"
Usytuowana jest w odległości około 20 m na wschód od starej leśnej drogi, przebiega w stosunku do niej równolegle. Dotychczasowa jej długość wyznaczona jest przez kamienny murek i wynosi 185 m. Dla stwierdzenia jej rzeczywistego przebiegu założono poprzeczne sondaże i w miejscach niedostępnych wykonano odwierty.
Na podstawie dokonanych odwiertów, stwierdzić można, że polana na której jest usytuowana, pierwotnie była dłuższa, ciągnęła się dalej w kierunku południowym o ponad 45 m. Mogiła ma nieregularną szerokość, która waha się od ok. 7 m w partii południowo-wschodniej, do ok. 10 m w partii środkowej, w końcowej północno-zachodniej części ma już tylko 4 m. Stwierdzono tu, przy odsłanianiu jej nowego przebiegu, występowanie spalenizny i popiołów oraz potłuczonych kości ludzkich zarówno przepalonych jak i nieprzepalonych. Znaleziono także pewną ilość nieprzepalonych przedmiotów należących do ofiar, np. metalowe garnki, fragment fajki, fragment zdjęcia mężczyzny na płytce porcelanowej. W dalszej partii mogiły występuje spalenizna z domieszką popiołu i mąki kostnej oraz grudy spalenizny i koksu. Uderza też fakt braku przedmiotów należących do ofiar. Całkowita długość mogiły wynosi 254 m. Południowo-wschodni jej skraj określono na podstawie wierceń. Głębokość ustalona na podstawie wierceń wynosi około 3 m. Na bardzo istotnym dla badań cmentarzyska zdjęciu lotniczym z maja 1942 roku widoczne są obie polany, groby najprawdopodobniej były maskowane, natomiast zdjęcie z października 1944 roku wyraźnie ukazuje polany z grobami i miejsce po wypalonym lesie wskutek eksperymentów ze spalaniem zwłok bombami termitowymi podczas pierwszej fazy funkcjonowania ośrodka. Wymiary i kształt zaobserwowanych dwóch odcinków mogiły wydają się wskazywać że powstawała ona w dłuższym okresie czasu. Odcinek północny prawdopodobnie kopany był ręcznie. Wymiary i równa linia krawędzi odcinka południowego mogiły sugeruje, że przypuszczalnie wykonywana była już z użyciem sprzętu mechanicznego. Charakter wypełnisk obu odcinków również sugeruje istnienie dwóch faz mogiły. Odcinek północny zawiera pewną ilość nieprzepalonych przedmiotów należących do ofiar, co sugerować może, że chowano zwłoki wraz z rzeczami. Brak przedmiotów w odcinku południowym wskazywać może na grzebanie ofiar nagich. Opróżnianie mogiły prawdopodobnie odbywało się też w różnym czasie. Odcinek północny mogiły prawdopodobnie łączyć możemy z różnymi próbami usuwania zwłok, paleniem w samych mogiłach, w prymitywnych piecach-paleniskach i rozdrabnianiem kości. W pozostałym odcinku znajduje się już kości zmielone na mączkę. W jednym z sondaży poprzecznych znaleziono fragment okopconej rury betonowej. Może to sugerować, że w części mogiły być może w początkowej fazie palono zwłoki. Na południe od mogiły znaleziono aluminiową okrągłą tarczkę - markę z nr 1280 z otworem do zawieszania. Według relacji robotników zatrudnionych, w okresie porządkowania terenu cmentarzyska w latach 1962-64 w pobliżu mogiły "włocławskiej znaleziono 6 podobnych znaczków, które zostały przez nich przekazane do Urzędu Miasta w Dąbiu, który z kolei ofiarował je nowopowstałemu Muzeum w Chełmnie. Interesujące jest to, że znaczki mają jednakową średnicę oraz w przewadze, numery kolejne; 3276,3277,3378, 3280, 3281, 2521. Na terenie majątku w Chełmnie w pobliżu spichlerza znaleziono mniejszą tarczkę z numerem 1104. Nie wiadomo, jaka grupa więźniów musiała nosić takie znaczki. Znacznie większe ilości (ponad 300) numerowanych znaczków wykonanych z betonu znaleziono podczas badań archeologicznych w Bełżcu, również i tam nie wyjaśniono ich funkcji. Być może odpowiedzi na to pytanie należy szukać w organizacji obozów pracy dla Żydów. Istnieje tez prawdopodobieństwo, że mogły to być numery identyfikacyjne jeńców radzieckich.
Kwatera IV.
Stanowi ją największa z polan o kształcie nieregularnego czworoboku. Obiekty określane jako mogiły występują w partii wschodniej polany. Obiekty interpretowane jako piece do palenia zwłok usytuowane są w części zachodniej polany. Celem badań na tej polanie było określenie rzeczywistego przebiegu mogił, oraz rozpoznanie obiektów znanych z fotointerpretacji zdjęć lotniczych położonych w jej wschodniej partii. Wykonane w roku 1998 roku zdjęcia lotnicze terenu cmentarzyska sugerowały istnienie pomiędzy ścianą lasu a mogiłą trzecią, niewyjaśnionych równoległych ciągów, które wskazywać mogły na istnienie jeszcze jednej masowej mogiły. Dla wyjaśnienia tej sprawy założono poprzeczne sondaże oraz wykonano kilka odwiertów. Stwierdzono, że są to ślady po głębokiej orce pługami leśnymi.
Na całej polanie z uwagi na charakter znajdujących się obiektów przyjęto metodę powierzchniowego odsłaniania zarysów obiektów i w razie wątpliwości wykonanie odwiertu.
Mogiła trzecia.
Zlokalizowana jest równolegle do ściany lasu. Na podstawie sondaży i odwiertów stwierdzono, że dochodzi ona od południa (SE) do lasu, wchodząc nieznacznie w jego zasięg. Przechodzi pod leśnym duktem, który w czasie wojny najprawdopodobniej w tej części polany przebiegał wzdłuż ściany lasu, która znajdowała się dalej od obecnej. Kamienny murek (dł. około 135 m), który miał określać zasięg mogiły, jest węższy o 2 m od rzeczywistej szerokości mogiły. Całkowita jej długość wynosi 174 m, szerokość około 8 m. Wypełniskiem mogiły jest piaszczysta ziemia ze żwirem spalenizną i popiołem oraz rozdrobnionymi kośćmi ludzkimi.
Mogiła czwarta.
Stanowi ją kamienny murek długości 140 m. Umiejscowiony jest pomiędzy trzecią a piątą mogiłą, jego lokalizacja nie pokrywa się z rzeczywistością. Zasadnicza, czwarta mogiła, znajduje się pomiędzy murkiem czwartej nieistniejącej mogiły i obejmuje całą piątą. Rzeczywista szerokość mogiły wynosi 10 m, zaś długość 182 m. Wypełniona jest szarą spiaszczoną ziemią z domieszkami spalenizny, popiołu i rozdrobnionych kości
Mogiła piąta
Ostatnia mogiła, raczej rząd dołów z popiołami nie został upamiętniony żadnymi murkami, po prostu w latach 1960 nie był już dostrzegany na powierzchni. Z opisu sędziego W. Bednarza wynika, że najprawdopodobniej w 1945 roku doły te zostały przez niego badane. Całkowita długość tych dołów wynosi 161 m. W ciągu tym znajduje się 11 dołów oddalonych od siebie o około 2-3 m. Wymiary są zróżnicowane od: 9x7,5 do 15,50x8,50. Wypełnione są szarą ziemią z dużą domieszką spalenizny i rozdrobnionych kości ludzkich. Patrząc od południa (SE), kości w dołach są zmielone, dalej tłuczone. Według W. Bednarza głębokość rowów wyniosła około 4 m, zaś szerokość 8-10m. Do tej pory roślinność na dołach jest bujniejsza, przez to ciąg ten jest lepiej czytelny na powierzchni.
Polowe krematoria i doły do spalania zwłok
Krematoria i doły do palenia zwłok występują w części zachodniej polany określanej jako kwatera IV, mogiły masowe zaś w jej wschodniej części. Ogromne ilości psujących się zwłok w masowych grobach, groziły epidemią i konsekwencjami w postaci odkrycia ich przez lotnictwo i wywiad aliancki. Problem usuwania zwłok dotyczył nie tylko Chełmna. Chełmno stało się poligonem doświadczalnym nie tylko w unicestwianiu tysięcy ofiar, ale i w usuwaniu ich zwłok. Przeniesiono tu pewne "doświadczenia" mordu dokonanego w lasach pod Kazimierzem Biskupim, gdzie próbowano pozbyć się ciał w niegaszonym wapnie, próbowano likwidować przy pomocy materiałów wybuchowych, palenia w prymitywnych polowych piecach. Takie właśnie piece odkryto na tej polanie. Do czasu podjęcia badań, z różnych zeznań dowiadywaliśmy się o istnieniu w każdej fazie tylko dwu pieców, tym czasem na polanie, oprócz odsłoniętego częściowo w 1986 roku, znaleziono jeszcze 6 obiektów. Wszystko wskazuje na to, że część z nich to piece z pierwszej fazy, kiedy otwierano znajdujące się w pobliżu mogiły i jednocześnie w kilku miejscach spalano zwłoki. Po usunięciu zawartości masowych mogił, do bieżącej likwidacji, powstały solidne krematoria, w pierwszej fazie z widocznymi z nad ściany lasu kominami. Najprawdopodobniej jedno z takich krematoriów odkryte zostało w 1986 roku.
Zastanawiającym jest fakt, że opisy polowych pieców, jedno dokonane przez nadleśniczego H.May'a, drugie przez SS Untersturmführer'a Waltera Dejaco mówią o okrągłych dołach.
May widział omurowany kamieniami wykop o średnicy około 4 m i głębokości wynoszącej 3 m, zaś Dejaco opisał i naszkicował dół o średnicy około 4-6 m z zabezpieczeniami w postaci dookolnego ziemnego nasypu podczas, gdy odsłonięte przez Muzeum zarysy takich prymitywnych pieców do spalania zwłok są kwadratowe lub prostokątne.
Zasadnicze informacje o cmentarzysku w lesie rzuchowskim i polowych piecach nazwanych w poleceniu wyjazdu dla Rudolfa Hössa "doświadczalną stacją pieców polowych" dostarczyły badania z lat 2003-2004. Do tej pory przyjmowano istnienie w każdej fazie działalności ośrodka dwu pieców krematoryjnych. Szczególnie niewiele posiadano informacji o piecach z pierwszej fazy. Wiedza o piecach oparta była w części na jednoznacznych przekazach świadków, dotyczących widocznych ponad ścianą lasu kominów. Przypuszczano, że były podobne do lepiej już znanych krematoriów z drugiej fazy, chociażby z opisów Waltera Pillera. Piece krematoryjne budował w obu okresach działalności ośrodka ten sam człowiek Johannes Runge, dlatego fakt ten sprzyjał wysuwaniu takich wniosków. Uwadze badaczy umknęły opisy nadleśniczego Heinza May'a, Waltera Dejaco, czy wreszcie często cytowany dokument polecenia wyjazdu dla Rudolfa Hössa, lektura których budzić może duże wątpliwości co do jednoznacznego określenia budowy pieców krematoryjnych i czasu ich powstania. Wydaje się, że do jesieni 1942 r., cały czas funkcjonowały polowe prymitywne wkopane w ziemię, omurowane kamieniami lub cegłą piece-paleniska w których spalano wyciągane z mogił zwłoki, oraz pochodzące z bieżącej działalności ośrodka. Przypuszczać można, że po usunięciu zagrożenia związanego z tysiącami rozkładających się w masowych mogiłach zwłok, zbudowano dwa solidne krematoria, a polowe jamy-piece rozebrano i zasypano.
Polowe krematoria.
Obiekt 2/03.
Został odsłonięty fragmentarycznie podczas pierwszych badań Muzeum w latach 1986/87. Błędnie zinterpretowano wtedy jego funkcję, uznano, że jest to dół do palenia niepotrzebnych rzeczy ofiar. Na powierzchni ma kształt kwadratowy o wymiarach 8x8 m, zwęża się ku dołowi, głębokość jego przekracza nieco 5 m. W narożnikach zaobserwowano ukośne szerokie około 1 m. bruzdy w których umieszczone były zachowane śladowo okopcone betonowe rury, których zadaniem było prawdopodobnie doprowadzanie powietrza do wnętrza pieca. Wypełniony był spiaszczona próchnicą z domieszka spalenizny, popiołu i drobin przepalonych kości. Pozyskano kilka eksponatów z których najcenniejszy jest guzik z radzieckiego munduru (pierwszy pochodzi z badań 1986/87). Oprócz tego znaleziono kawałki cegły szamotowej. Piec najprawdopodobniej został rozebrany.
Obiekt 3/03
Posiada kształt prostokątny o wymiarach 8x9 m. Wypełniskiem jego jest szara ziemia z domieszką spalenizny, popiołu i drobnych ułamków przepalonych kości. Podczas jego odsłaniania znaleziono bryły betonu, kawałki cegieł szamotowych i rur betonowych. Pozyskano kilka przedmiotów należących do ofiar, są to między innymi: sprzączki od pasków, podkówki od butów, sztućce. Najprawdopodobniej został rozebrany.
Obiekt 4/03
W rzucie poziomowym posiada kształt prostokątny o wymiarach 7x8 m Wypełniony jest szarą próchnicą, silnie spiaszczoną z domieszką spalenizny, popiołu i rozdrobnionych przepalonych kości. Podczas odsłaniania znaleziono w nim bryły betonu, okopcone cegły szamotowe, i fragmenty okopconych rur betonowych. Pozyskano nieliczne, przepalone przedmioty pozostałe po ofiarach, m.in. sztućce, fragmenty metalowych garnków. Znaleziono tzw. "nieśmiertelnik" polskiego jeńca wojennego
z napisem: STALAG XXI C/H Nr 6815 ze śladami bytności przedmiotu w wysokiej temperaturze.
Obiekt 20/03
Zarys obiektu uchwycono w krzyżowym wykopie. W rzucie, jest to kwadrat o wymiarach 8 x 8 m. Wypełnia go podobna do występujących we wszystkich tego typu obiektach, szara próchnica, silnie spiaszczona z domieszką spalenizny, popiołu i rozdrobnionych przepalonych kości. Inwentarz jest typowy, znaleziono bryły betonu, okopcone cegły szamotowe. Ze względu na przedstawione powyżej obserwacje obiekt należy interpretować jako pozostałości kolejnego polowego pieca do palenia zwłok.
Obiekt 10/03 W dwu przekopach sondażowych uchwycono kolejny obiekt o kształcie prostokątnym i wymiarach 20 x 9 m. Wypełniskiem jamy-krematorium jest szara zbielicowana próchnica, silnie spiaszczona z domieszką spalenizny, popiołu i rozdrobnionych przepalonych kości. Znaleziono w niej bryły betonu, okopcone cegły szamotowe, fragmenty rur betonowych, bryły zlepionej spalenizny. Rozdrobnione, przepalone kości występują w niewielkich ilościach. Znaleziono kilka niemieckich monet. Ze względu na przedstawione powyżej obserwacje obiekt należy interpretować jako pozostałości kolejnego pieca do palenia zwłok.
Obiekt 21/03
Odkryty został w czasie badań terenu przy pomocy odwiertów, dzięki temu uzyskano jego lokalizację i głębokość. Głębokość jego wynosi ponad 6,30 m w partii N. Obiekt jest odsłaniany w sezonie archeologicznym 2004. Przypuszczalnie ma kształt prostokąta o wymiarach: 25 x 9 m. Dotychczas odsłonięto ślady 2 rur doprowadzających powietrze do wnętrza pieca, oraz szyb, którym wydobywano popiół z popielnika. Szerokość szybu wynosi około 4 m (kierunek S). Około 2 m na NE od pieca odsłonięto ślady słupów od ogrodzenia. Wypełniony jest szarą silnie spiaszczoną próchnicą z domieszką spalenizny, popiołu i rozdrobnionych przepalonych kości. W odwiertach znaleziono ułamki betonu. Ze względu na głębokość i obecność betonu oraz śladów ogrodzenia sądzić można, że mamy tu relikty krematorium. Po dokładnym odsłonięciu w terenie tego obiektu oraz zweryfikowaniu jego długości będzie można powiązać go z okresem funkcjonowania ośrodka.
Obiekt 5/03
Zarys obiektu o kształcie prostokątnym uchwycono dwoma wykopami sondażowymi. Wymiary określono na 3,50 x 4 m. Głębokość obiektu była niewielka wyniosła 60/80 cm. Obiekt ten był czytelny na zdjęciach lotniczych. Być może jest to ślad po fundamencie jakiegoś urządzenia.
Opisane wyniki badań archeologicznych nie odpowiadają na wszystkie pytania i wątpliwości, szczególnie dużo niejasności jest w sprawie pieców krematoryjnych. Odsłoniliśmy 4 prymitywne piece polowe, które najprawdopodobniej zbudowano w celu szybkiego usuwania psujących się zwłok w masowych grobach. Ogromne ilości popiołów i zmielonych oraz potłuczonych kości ludzkich wsypywano częściowo do opróżnionych mogił, częściowo do 11 rowów wykopanych w jednym ciągu, równolegle do masowych mogił na polanie. Jaką ilość rozsiano po lasach, jaką część wysłano do Poznania do Fortu VII, ile sprzedawano osadnikom niemieckim jako nawóz, tego już nie dowiemy się, w drugiej fazie funkcjonowania ośrodka problem popiołów rozwiązywano "prościej" po prostu wyrzucano je do Neru. Po zniszczeniu zwłok z masowych grobów, zbudowano dwa solidne piece z kominami. Do 2003 r. znaliśmy tylko jeden, odkryty w badaniach w latach 1986/87. Pomimo wysadzenia tego pieca zachowały się bloki betonu w fundamencie, zbyt mocna konstrukcja uniemożliwiła zatarcie śladów. Gdzie znajdują się relikty drugiego pieca? Wydaje się, że trzeba ich szukać w pobliżu. Prawdopodobnie usytuowany jest w odległości około 10 m na północ od opisanego, Ślady jego odkryto w badaniach w 2004 r.(22/04). Opisane pod numerami: 10/03 i 21/03 stanowią ślady po piecach-krematoriach z
II okresu funkcjonowania osrodka. Widoczne były na zdjęciach lotniczych, interpretowano je jako ślady po barakach. Piece w obu okresach funkcjonowania ośrodka budował ten sam człowiek hauptscharführer SS Johannes Runge. Sądzić należy, że w obu fazach budowane były w pobliżu siebie.
Podsumowując; największymi osiągnięciami badań na terenach objętych działalnością ośrodka było wypracowanie metody łączącej wyniki osiągnięte dzięki wykopaliskom archeologicznym z relacjami świadków zarówno tych przesłuchiwanych po wojnie i w latach późniejszych jak i jeszcze żyjących. Do tego doszły poszukiwanie materiałów historycznych i porównawczych z innych ośrodków i obozów. Ważnym elementem było stosowanie metod przyjętych w innych dziedzinach, takich jak: fotointerpretacja zdjęć lotniczych, badania geofizyczne, chemiczne, antropologiczne.
Dzięki temu w znaczący sposób poznano wydarzenia, które miały miejsce na cmentarzysku, odkryto właściwe przebiegi masowych mogił, polowe krematoria. Odkryto przebieg dramatu związanego z wysadzeniem pałacu, odsłonięto jamy śmietniskowe, które dzięki swojej zawartości stały się skarbnicą wiedzy o ludziach, którzy ginęli w Chełmnie.
dr Łucja Pawlicka Nowak
Literatura:
W.Bednarz, Obóz straceń w Chełmnie nad Nerem,Warszawa 1946,
E..Serwański Obóz zagłady w Chełmnie nad Nerem 1941 - 1945, Poznań 1964,
J. Gulczyński, Obóz śmierci w Chełmnie nad Nerem, Konin 1991,
Ośrodek zagłady w Chełmnie nad Nerem i jego rola w hitlerowskiej polityce eksterminacyjnej, Materiały z sesji naukowej, Konin 1995,
Mówią świadkowie Chełmna, Konin - Łódź 1996,
S.Krakowski, I Altman, The Testament of the Last Prisoners of the Chelmno Death Camps, "Yad Vashem Studies", XXI: Jerusalem 1991, p.105-124
Mówią świadkowie Chełmna, Konin- Łódź 2004
Ośrodek zagłady Żydów w Chełmnie nad Nerem w świetle najnowszych badań-Materiały z sesji naukowej, Konin-Łódź 2004
Chełmno Witnesses Speak (Mówią Świadkowie Chełmna) Konin - Łódź 2004
The Extermination Center of Jews in Chełmno - on - Ner In the Light of the Latest Research Symposium Proceedings, September 6 - 7, 2004 The District Museum in Konin