
Henryk Henoch Glicenstein
30 grudnia 1992 roku minęła 50 rocznica ¶mierci artysty. Z tej okazji Muzeum Okręgowe w Koninie przygotowało wystawę po¶więcon± jego życiu i twórczo¶ci. Wystawa ta spowodowała znacz±ce zainteresowanie artyst±, wynikiem tego było powstanie w Muzeum ekspozycji stałej „Urodzony w Turku Henryk Henoch Glicenstein”. Zorganizowanie wystawy nie należało do zadań łatwych, przede wszystkim dlatego, że w polskich zbiorach muzealnych znajdowało się tylko osiem jego rzeźb, jeden obraz olejny i dwa rysunki. Na pocz±tku lat 90-tych wydawało się, że w rękach prywatnych były tylko: gipsowy odlew „Mesjasza” podarowany przez Glicensteina, po wspólnej wystawie w „Zachęcie”, architektowi i malarzowi Witoldowi Marwege („Mesjasz” został później zakupiony przez władze Turku i trafił do tamtejszego Muzeum) oraz plakieta przedstawiaj±ca ojca Izabeli z Herzów Stachowicz Czajki. Znaczna ilo¶ć wcze¶niejszych prac artysty zaginęła lub uległa zniszczeniu w czasie I wojny ¶wiatowej. Fakt ten zaważył też na znikomej ich liczbie w zbiorach polskich. Maj±c tak ograniczony materiał wystawienniczy postanowili¶my przede wszystkim ukazać artystę jako człowieka wrażliwego, pozostaj±cego w silnym zwi±zku uczuciowym z rodzinn± Polsk±, Zamierzenie to udało się zrealizować dzięki życzliwo¶ci i pomocy zięcia artysty Hugo Dreyfussa i Charlotty Sholod z Fundacji Dreyfussa - Glicensteina z Nowego Jorku. Otrzymali¶my od nich cenny dar w postaci czterech rysunków artysty z lat 1929-1930, następnie 5 akwarel, 29 rysunków i 1 płaskorzeźbę, wypożyczono też nam listy i własnoręcznie spisane wspomnienia z dzieciństwa. Ponadto przesłano nam zupełnie nieznane materiały zwi±zane z osob± Glicensteina.
Zainteresowanie osob± artysty zrodził przypadek. Pracownicy Muzeum Okręgowego w Koninie w latach 1989- 1990 zabezpieczyli na terenie Turku kilkaset całych i fragmentarycznie zachowanych nagrobków żydowskich (macew). Podczas prac konserwatorskich i dokumentacyjnych odkryto na jednym z nich podpis kamieniarza I. Glicensteina. Tak rozpoczęła się trwaj±ca do dzi¶ przygoda z poszukiwaniem ¶ladów znakomitego turkowianina w kraju i za granic±.
Najwcze¶niejsze wzmianki o rodzinie ojca rzeźbiarza znaleźli¶my w materiałach archiwalnych zwi±zanych z odległym o kilkana¶cie kilometrów od Turku miasteczkiem Dobra, Występuj± tam Glicensteinowie od 1826 roku jako drobni kupcy, kramarze. Dziadkowie artysty byli już ludźmi bogatymi, zajmowali się handlem zbożem, drewnem i wełn±. Interesy ich sięgały do Gdańska i Lipska. Jedyn± ich trosk± był brak męskiego potomka w intencji narodzin, którego odwiedzali ¶więte miejsca, dawali hojne jałmużny. Urodzonemu później synowi dali imiona Ichoszi Alter. Równowarto¶ć wagi noworodka rozdano biednym. Osierocony wcze¶nie przez matkę, wyrósł na surowego, pobożnego mężczyznę, który kochaj±c swoich sze¶cioro dzieci przestrzegał bardzo zasad ich wychowania. Był dobrym człowiekiem, często pomagał biednym, niejednokrotnie kosztem własnej rodziny. Ojciec potrafił dostrzec, że Henoch, delikatny i wrażliwy chłopiec, różni się od rówie¶ników i rodzeństwa. Wybierał się z synem na długie piesze wycieczki, w trakcie, których zwiedzali stare cmentarze, pomagał mu odkrywać urok miejscowego krajobrazu. Rodzina matki rzeźbiarza Raji Berkowicz odnotowana została w pierwszym spisie rodzin żydowskich posiadaj±cych 1821 roku już stałe nazwisko i osiadłych w Turku. Matka, uzdolniona i piękna kobieta, wywarła duży wpływ na syna. Wraz ze swoj± matk± przekazały Henochowi wspomnienia młodo¶ci zwi±zane z nadziejami na niepodległo¶ci, rozbudzone szczególnie w okresie napoleońskim i podczas powstania styczniowego. Słuchał opowie¶ci o przeci±gaj±cych przez Turek wojskach napoleońskich, o bohaterach powstania 1863 roku. Ze szczególnym wzruszeniem wspominał artysta zabawy z rówie¶nikami na głównym placu miasta, wokół podziurawionego drzewa, które było ¶więto¶ci± dla mieszkańców Turku - zamordowano pod nim powstańca w dniu 21 grudnia 1863 roku.
Henoch wychował się w atmosferze małego miasta na styku tradycji i kultury żydowskiej i polskiej. Uważnie obserwował życie rodzinnego Turku. Zachwycały go katolickie procesje i pogrzeby przeci±gaj±ce przez rynek miasta, wspominał gwarne targi, wyprawy do szkoły Henocha Kuliszera na ulicy Kaliskiej, Emocjonalnie przeżywał samotne wędrówki po lasach, owocem których były jego pierwsze rzeźby wykonane ze znalezionych gałęzi. Z rzeźbami wi±ż± się jego najwcze¶niejsze wspomnienia szczę¶liwego dzieciństwa. Pierwsze zabawki dla Henocha i jego rodzeństwa były dziełem ojca. W ogrodzie dziadków Berkowiczów leżały bloki piaskowca, z których ojciec wykonywał macewy. Dziesięcioletni Henoch zaczynał mu pomagać, wykonywał na naczółkach macew: lwy, ¶wieczniki, błogosławi±ce dłonie. Przez cale dzieciństwo chodził do synagogi. Szczególnie lubił star± synagogę w Dobrej, w której zachwycały go malowidła na suficie ilustruj±ce opowie¶ci chasydzkie. Znajdował tam inny ¶wiat, ¶wiat marzeń i mistycyzmu. Ten wspaniały ¶wiat dzieciństwa zawalił się w ci±gu jednej nocy wraz ze starym domem dziadków. Ojciec musiał w tej sytuacji zaleźć dodatkowe źródło zarobków, zacz±ł uczyć dzieci.
Wkrótce po tym zaledwie 13 - letni Henoch zacz±ł samodzielne życie. Opu¶cił rodzinę i przez 4 lata tułał się od miasta do miasta. Utrzymywał się z rzeźbienia zabawek, figurek szachowych, r±czek do lasek. Włóczęga zawiodła go na rok do Kalisza. W 1887 r. dotarł do Łodzi, gdzie pracował u różnych rzemie¶lników wykorzystuj±c swoje umiejętno¶ci: malował szyldy, wykonywał r±czki u parasolnika, rzeźbił elementy mebli u stolarza. Mieszkał u stryja, który pracował w szkole talmudycznej. Cały wolny czas po¶więcał na rysowanie i rzeźbienie. Wykonywanie postaci ludzkich stało się przyczyn± konfliktu ze stryjem. Dzięki kierownikowi szkoły znalazł protektorów; szczególnie serdecznie zajęły się nim siostry Jakubowicz, które nauczyły go pisać po polsku i niemiecku, zapoznały go z arytmetyk±, wprowadziły do miejscowego towarzystwa i ¶wiata artystycznego. Uzdolnionym chłopcem zainteresował się wydawca „Dziennika Łódzkiego” oraz krytycy sztuki. Ważnym wydarzeniem w jego życiu stało się poznanie malarza Samuela Hirszenberga, który wraz z Maurycym Gotlibem studiował u Matejki. Henoch został zaproszony do domu Hirszenbergów, wywarło to na nim ogromne wrażenie. Nigdy przedtem nie znalazł się w domu elity artystycznej dużego miasta, zachwycał się i dziełami sztuki, które tam znalazł, i wspaniał± kulturaln± atmosfer±, Poznał tam siostrę Samuela, Helenę, która stała się jego wiern± przyjaciółk±. Przez siedem długich lat nauki artysty czekała aż przyszedł czas i mogli się pobrać.
Opiekunowie wysłali Glicensteina w 1890 roku na studia do Monachium, otrzymał od nich stypendium w wysoko¶ci 15 marek. W akademii monachijskiej opiekunem Henocha był profesor Wilhelm von Rümann. Pod jego kierunkiem powstaje pierwsza praca artysty „Sceptyk”. Okres studiów był pasmem sukcesów młodego rzeźbiarza. Uważano go za największy talent akademii, nie było wystawy, konkursu, w których nie zaj±łby czołowego miejsca. Za „Sceptyka” otrzymał już w 1892 roku srebrny medal. Uzyskane wraz z nagrod± ¶rodki pozwoliły mu na przyjazd do kraju i załatwienie formalno¶ci zwi±zanych ze zwolnieniem ze służby wojskowej. W 1893 roku w Monachium zdobył pierwsz± nagrodę za rzeźbę „Narcyz”, wkrótce potem, na kolejnym konkursie we Lwowie otrzymał drug± nagrodę za popiersie portretowe. Rok 1895 zamyka okres jego studiów w akademii monachijskiej ukoronowany zdobyciem wielkiego medalu szkoły. Za rzeźbę „Arion” w tym samym roku został wyróżniony prestiżow± nagrod± Prix de Rome.
Nagroda pozwoliła arty¶cie na wyjazd do Rzymu. Tu nast±piło w jego twórczo¶ci stopniowe odchodzenie od klasycznych wzorców piękna i klasycznych form reprezentowanych przez takie jego dzieła jak „Arion” i „Narcyz”. W rzymskim atelier odwiedził go prof. Joseph von Kopf, który przygotowywał album po¶więcony najznakomitszym dziełom współczesnej plastyki. Obejrzał i sfotografował prace Glicensteina, za¶ wrażenia swoje wyraził zdaniem: „Rzeźbiarzy jest wielu, ale mało jest artystów”. Wykonane w Rzymie prace artysta zaprezentował akademii berlińskiej, za „Odpoczynek po pracy” otrzymał ponownie nagrodę Prix de Rome.
Po rocznym pobycie we Włoszech, opromieniony sukcesem i sław±, przyjechał do Łodzi. Niestety, jego przyjazd do kraju pozostał niezauważony. Pomimo wcze¶niejszych obietnic nie dostał żadnego zlecenia do realizacji. Rozczarowany, opu¶cił Polskę, wyjechał z po¶lubion± w grudniu 1896 roku w Łodzi Helen± Hirszenberg do Rzymu. Rozpocz±ł realizację rzeźby „Melancholia”, któr± zachwycił się i kupił jeszcze w roboczej glinianej wersji hrabia Strogonoff. Fakt ten stał się bodźcem do dalszej pracy, Glicenstein przyst±pił do realizacji grupy „Przeznaczenie”, która w 1897 roku uzyskała drug± nagrodę na konkursie w Warszawie. Jednocze¶nie stworzył rzeźbę „Kain i Abel”, nazywan± również „Pierwsza ¶mierć”. Grupa ta, o wymiarach przekraczaj±cych wielko¶ci naturalne, wywierała duże wrażenie, a postać Kaina była uosobieniem nienawi¶ci dziel±cej ludzi, narody i religie. W krótkim czasie wykonał rzeźby „Matczyna troska” i „Włóczęga”. W 1900 roku wyjechał do Paryża na Wystawę ¦wiatow±, gdzie otrzymał srebrny medal za grupę „Kain i Abel” Po przyjeździe do Rzymu rozpocz±ł modelowanie rzeźby „Skarga Orfeusza” i popiersia szwagra Samuela Hirszenberga. To ostatnie zostało zakupione przez Muzeum Narodowe w Krakowie.
W pierwszych latach naszego wieku w jego atelier powstały liczne popiersia portretowe, między innymi dr Poloka, Nelidoffa - ambasadora Rosji w Rzymie, hrabiego Strogonoffa oraz rzeźby: „Circe”, „Przed burz±”, grupa „Sfinks” a także ozdobne br±zowe wazy. Artysta długo nosił się z zamiarem stworzenia rzeźby, która byłaby symbolem tragedii i cierpień Żydów przez tysi±ce lat; tak powstał „Mesjasz”, jedno z największych jego dzieł. Rzeźba ta powstała najprawdopodobniej około 1903 roku. Trzy lata później Glicenstein został zaproszony przez Augusta Rodina (1840-1917) wybitnego rzeźbiarza francuskiego, do wzięcia udziału w wiosennym Salonie 1906 r. „Mesjasz” młodego artysty został umieszczony obok słynnego „My¶liciela” mistrza w wielkiej centralnej rotundzie, August Rodin mianował go członkiem Narodowego Towarzystwa Sztuk Pięknych.
Pocz±tek naszego stulecia to ugruntowanie się sławy artysty, wyrazem czego były między innymi liczne zamówienia na portrety znanych osobisto¶ci. Powstały wtedy portrety Gabriela d'Annunzio (w 1906 roku otrzymał za niego złoty medal w Monachium) oraz jego córki, króla Włoch Wiktora Emanuela, papieża Piusa XI. Przez cały czas pobytu za granic± Glicenstein utrzymuje kontakt z rodzin± w kraju, nie traci ł±czno¶ci z polskim życiem artystycznym. W 1909 roku wykonał szkic do projektu pomnika Chopina w Warszawie. Rok później został powołany na katedrę rzeźby w SSP w Warszawie (po X. Dunikowskim), lecz wkrótce zrezygnował z tej nominacji. Mieszkał na stałe w Rzymie wraz z żon± Helen±, synem Emanuelem (ur. 1897 r.) i córk± Beatrice (ur. 1901 r.).
Zaprzyjaźniony z artyst± ambasador Rosji w Rzymie Nelidoff proponuje mu wystawę w Petersburgu w 1914 roku. Wybuch wojny uniemożliwił Glicensteinowi powrót do rodziny. Lata 1914-1917 spędził w Łodzi i w Warszawie. Impulsywny, wrażliwy artysta nie pozostał bezczynnym, utrwalał wszystko, co widział. Powstały wtedy setki przejmuj±cych rysunków, z których czę¶ć, w późniejszych latach znajdzie odbicie w jego rzeźbach. Rysował, pomagał rannym, wstawiał się u władz niemieckich za nieznanymi sobie ludźmi. Pisał - po polsku wzruszaj±ce listy do rodziny, pełne troski o ich los. Z listów tych dowiadujemy się między innymi jego pracach, które niestety przepadły, zostały zniszczone: ,,Ikar”, „Samson”, portret szewca Hansa Sachsa. W 1914 roku wystawiał na jesiennym salonie w „Zachęcie”, rok później na salonie wiosennym. Przedstawił tam prace inspirowane przeżyciami wojennymi. Jego rysunki i rzeźby wstrz±snęły zwiedzaj±cych, zyskał duże uznanie w ¶wiecie artystycznym Warszawy. Na jesiennym salonie w „Zachęcie” w 1914 roku wystawiał między innymi popiersie Samuela Hirszenberga. Z listów artysty można ustalić, że w 1915 roku wystawiał swoje prace w dwu salach „Zachęty”. W jednej eksponował rysunki i obrazy, w drugiej za¶ rzeźby. W¶ród rzeźb tam wystawionych znalazły się: „Czciciel słońca”, „Stara Kobieta”, „Mesjasz”, „Prorok”, „Boaz i Ruth”, „Sybilla”. Na pocz±tku wojny wybrał się do rodziny, bardzo niepokoił się o chor± matkę.Niestety, nie dojechał do Turku, w Kaliszu został okradziony (wspomina o tym fakcie w jednym ze swoich listów). W latach 1915-1916 projektuje pomnik po¶więcony ofiarom wojny w Kaliszu. Z okresu pobytu w czasie wojny w Warszawie pochodz± takie rzeźby jak: „Matka i dziecko” (br±z 1915), „Uchodźcy” (drewno 1915). Będ±c w Warszawie utrzymywał żywe stosunki towarzyskie z miejscow± inteligencj±, między innymi przyjaźnił się z ojcem Izabeli z Herzów Stachowicz - Czajki. Pan Henryk przewija się przez karty jej wspomnień („Córka czarownicy na hu¶tawce”), wykonuje szkice do portretu pana Herza, maluje błękitny akwarelowy portrecik autorki.
W 1917 roku niemiecki Gubernator Warszawy pozwolił mu wyjechać do Szwajcarii. W 1918 roku Glicenstein udał się do Włoch, gdzie przyj±ł obywatelstwo włoskie. Mieszkał we Włoszech wraz z rodzin± do 1928 roku. W międzyczasie w latach 1921-1925 przebywał w Londynie. Serię jego suchorytów „Księga Samuela” zakupił Gabinet Rycin British Museum. We Włoszech w tym czasie wykonał między innymi portret Mussoliniego, a fakt ten zaważył na dalszych losach artysty, popadł w konflikt z dyktatorem, musiał opu¶cić Włochy w 1928 roku. Wraz z synem Emanuelem, malarzem, który przyj±ł pseudonim Romano, wyjechał do Stanów Zjednoczonych i zamieszkał w Nowym Jorku. Helena Glicenstein wraz z córk± uzyskała możno¶ć wyjazdu do męża dopiero w 1936 roku. W 1928 roku artysta wykonał portret Ignacego Paderewskiego, wyrzeźbił też popiersia Abrahama Lincolna, filozofa H. Cohena, burmistrza Nowego Jorku Jamesa Walkera, Teodora Roosevelta i innych. Wykonał różnego formatu rzeźby, plakiety z różnych materiałów: kamienia, br±zu, gipsu, terakoty; czasami ł±czył różne materiały. Najchętniej jednak używał drewna. Materiał ten najbardziej odpowiadał jego artystycznemu temperamentowi. Zastygłe, architektoniczne postacie nabieraj± życia przez fakturę powierzchni. Artysta wykorzystał tu grę ¶wiateł, która nadaje ruch pozornie statycznym rzeźbom. Trudno okre¶lić, dlaczego pod koniec swojego życia - może pod wpływem wspomnień, nostalgii za krajem dzieciństwa - w jego twórczo¶ci zaczęły się pojawiać rzeźby, które zadziwiaj± nas sw± blisko¶ci± z polsk± sztuk± ludow±. Rzeźby takie jak: „Kot”, „Człowiek w kapeluszu”, nieodmiennie kojarz± nam się z diabłem Borut±. Artysta w czasie swoich młodzieńczych wędrówek między Turkiem a Łodzi± z pewno¶ci± nieraz zetkn±ł się z ludowymi twórcami. Wojna, dramat narodu żydowskiego - wszystko to znalazło wyraz w jego ostatnich pracach: „Ecce Homo”, „Soldat Blesse”, „Defence Nationale”, „Profundis” oraz w licznych rysunkach. 30 grudnia 1942 roku w Nowym Jorku artysta zgin±ł w wypadku samochodowym. Muzeum Okręgowe w Koninie kontynuuje zbieranie materiałów dotycz±cych artysty. Okazało się, że w kraju znajduje się jeszcze kilka zupełnie nieznanych prac Glicensteina. W 1998 roku udało się pozyskać do zbiorów obraz olejny „Krajobraz z Ligurii” powstały w 1911 r. oraz br±zowe popiersie portretowe młodej kobiety, prawdopodobnie żony Heleny sygnowane Roma 1896 H. Glicensten - Barami.) W 2006 r. zakupiono br±zow± rzeźbę „Grajek” sygnowan± H. Glicenstein, Roma 1896r. W 2005 roku Muzeum wydało esej autorstwa Sharlotty Snyder Sholod pt. „Henryk (Henoch) Glicenstein (1870 - 1942).
Opracowała dr Łucja Pawlicka Nowak